Gruzja, Gruzja, Gruzja… Wszechobecna w ostatnich latach w internecie, porywała krajobrazami, kuchnią i gościnnością. Od wielu lat chciałam tam pojechać, ale jakoś nigdy nie było okazji, aż w końcu spontanicznie kupiłam bilety. Wszyscy odradzali mi przełom października i listopada, mimo to byłam dobrej myśli. Temperatura według opisów miała być już mocno jesienna.

Bilety

Gruzja ma z nami doskonałe połączenia lotnicze. Tanie linie wizzair latają do Kutaisi z 6 miast w Polsce: Gdańsk, Kraków, Poznań, Wrocław, Warszawa, Katowice. Bilety poza sezonem można już kupić od 78zł w 2 strony. Dobra pogoda jest zwykle od maja do końca września, ja byłam później. Sami oceńcie czy to dobra pora na wypad.

Przylot

Lądowaliśmy w Kutaisi o godzinie 23 lokalnego czasu. Bez problemu przeszliśmy przez szybką odprawę paszportową. Pamiętajcie, że do Gruzji możecie lecieć na samym dowodzie osobistym, paszport nie jest potrzebny. Po wyjściu z lotniska pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy to bezdomne psy, o tym napiszę niżej. Chcieliśmy się szybko dostać do hotelu, zamówiliśmy Bolta i sprawnie dotarliśmy na miejsce. Temperatura w ciągu dnia wynosiła sporo ponad 20 stopni, aż do naszego ostatniego dnia.

Transport

Postanowiliśmy zwiedzać kraj na własną rękę, według naszego rozkładu. Wybraliśmy opcję wypożyczenia samochodu. Jak ktoś nie czuje się na siłach na prowadzenie auta, może wynająć je z kierowcą lub jeździć po kraju marszrutkami. Po zrobieniu researchu zdecydowaliśmy się na wynajęcie auta od Polki mieszkającej w Gruzji. Martyna jest często polecana w socialmediach, bardzo aktywnie prowadzi swój profil na instagramie oraz fb. Polecam jako kopalnie informacji i inspiracji. Plusem jest polska obsługa, niskie ceny, dobre auta, pełne ubezpieczenie i brak kaucji. Zdecydowaliśmy się na toyote 4runner w automacie, z silnikiem 3.0. Jeździło się rewelacyjnie, z bólem przesiadłam się na swoje auto po powrocie 🙁

Zwiedzanie

Na pierwszy raz postanowiliśmy wybrać dość proste, uniwersalne miejsca. Do Gruzji planujemy wrócić również wiosną. Po nocy spędzonej w Kutaisi, ruszyliśmy do Tbilisi, po drodze zwiedzaliśmy skalne miasto Upliscyche. Z Tibilisi robiliśmy jednodniowe wypady do Dawit Garedża, Mcchetty a później ruszyliśmy w góry do Kazbegi.

Upliscyche

Starożytne skalne miasto we wschodniej Gruzji. Zbudowane w V wieku p.n.e, jest unikatową mieszanką stylów kulturowych i architektonicznych. Wstęp jest biletowany, ale w niskich cenach. Przy wejściu znajduje się kawiarnia, w której warto usiąść na kawę. Po około 5 minutach drogi dochodzimy do prawdziwego skalnego miasta. Wykute w skałach pomieszczenia i widoki robią ogromne wrażenie. Dla nas obowiązkowy punkt wizyty w Gruzji.

Dawit Garedża

Niesamowity kompleks monastyrów położony w Kachetii, na granicy Gruzji i Azerbejdżanu, będący przedmiotem sporu między tymi państwami od 1991 roku. Został wybudowany w V wieku. Wstęp jest bezpłatny. Dla mnie ogromną atrakcją było również jechanie górskimi bezdrożami, jednak droga bez asfaltu na wysokościach ma swój klimat. Klasztor posiada kilka poziomów, polecam poświęcić tam trochę czasu i wysiłku na zobaczenia wszystkiego.

Twierdza Ananuri

Miejsce, którego nie sposób pominąć, wybierając się w góry. Malownicza twierdza to jeden ze sztandarowych widoków Gruzji. Jadąc Gruzińską Drogą Wojenną, przejeżdżamy obok, wystarczy zjechać na parking, widać ją już z daleka. Przy parkingu znajdują się stoiska z pamiątkami i przekąskami. Twierdza została wybudowana na przełomie XV i XVI wieku, znajduje się nad rzeką Aragwi, położona jest na wzgórzu, co gwarantuje piękne widoki na okolice. Wielu ludzi zatrzymuje się tam tylko po to, żeby zrobić pocztówkowe zdjęcia, my zdecydowanie zalecamy również wejść do środka!

Cminda Sameba

Cerkiew klasztorna jest położona na wzgórzu, na wysokości 2170 m n.p.m., na lewym brzegu rzeki Terek, nad klasztorem góruje szczyt Kazbek. To było jedno z moich największych podróżniczych marzeń. Od lat widywałam ten klasztor na zdjęciach, była to pierwsza rzecz, jaka kojarzyła mi się z Gruzją. Kupując bilety, bałam się, że będzie już zima i nie uda mi się tam dojechać, na szczęście trafiliśmy na przyzwoitą pogodę. Na szczyt można wejść pieszo, wjechać konno lub autem. Dla mnie mimo dość ponurej aury była to niezwykła przygoda.

Gruzińska Droga Wojenna

Legendarna droga, nazywana jest jedną z najpiękniejszych tras świata. Jest to główny szlak przechodzący w poprzek Wielkiego Kaukazu. Biegnie z Tblisi do Władykaukazu, jej długość to 208km a w najwyższym punkcie jej wysokość to aż 2379 m n.p.m. W pierwszą stronę jechaliśmy i podziwialiśmy krajobrazy. Widoki były oszałamiające. W drodze powrotnej zaplanowaliśmy wczesną pobudkę, mieliśmy po 7 rano wyjechać z hotelu. Doznaliśmy szoku z dwóch powodów: po pierwsze w hotelu nie było prądu, a tym samym światła i ogrzewania – uratowała mnie latarka.

Po spakowaniu i zejściu do recepcji doznałam drugiego szoku, dowiedzieliśmy się, że droga została zamknięta i jest nieprzejezdna. W ciągu jednej nocy, z pięknej pogody znaleźliśmy się w środku śnieżnej zamieci. Wylot mieliśmy za niecałą dobę. Po odczekaniu kilku godzin zdecydowaliśmy się pojechać. Szybko utknęliśmy na barykadzie zorganizowanej przez policje. Niestety, żaden z funkcjonariuszy nie mówił po angielsku, pozostali kierowcy mówili, że może to potrwać od kilku godzin do kilku dni. Uśmiechnęło się do nas szczęścia, trafiliśmy po czasie na mało okienko pogodowe i na 2 godziny trasa została otwarta. Dla mnie, jako kierowcy była to niezapomniana droga… Nigdy nie byłam tak szczęśliwa po dojechaniu na miejsce. Bardzo się cieszę, że miałam okazję zobaczyć Kaukaz od tej strony. Pamiętajcie, że góry są nieprzewidywalne i bądźcie gotowi na różne scenariusze!

Tblisi

Miasto totalnie mnie urzekło! Połączenie zabytków z nowoczesną architekturą, liczne atrakcje dla turystów, mnóstwo restauracji. Nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, zaliczyliśmy m.in. przejazd kolejką linową. Wagoniki wożą turystów na górę, zapewniając niesamowite widoki. U góry znajduje się twierdza Narikala oraz posągu Matki Gruzji. Z góry można zjechać kolejką lub zejść pieszo ogrodem botanicznym.

Stare Tibilisi to wymarzone miejsce na spacery, zarówno dla par jak i całej rodziny.

Mccheta

To jedno z najstarszych miast w Gruzji. Pierwsze osady zbudowano w epoce brązu, około 300 p.n.e. Zabytki miasta wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Skrzyżowanie dwóch rzek zapewnia piękne widoki. Klimatyczne uliczki świetnie nadają się do spacerowania, otoczone są sklepikami i restauracjami. Nad miastem góruje Monaster Dżwari, dostaniecie się do niego autem lub taksówką za około 20 GEL.

Stepancminda

Dawniej obowiązywała nazwa Kazbegi. Miejsce, do którego przyjeżdżają turyści, żeby wejść na Cminda Sameba. Sama miejscowość jest malutka, to kilkanaście sklepów i knajpek. Niektórzy się tu nie zatrzymują, przyjeżdżają tylko dla klasztoru i wracają. Ja zdecydowanie polecam zostać tutaj dłużej, nacieszyć się widokami, ciszą i spokojną atmosferą. Idąc do piekarni, wymijasz krowy, konie, świnie i owce spacerujące luzem. Istnieje możliwość przejażdżki na quadach, niestety z powodu korka na drodze nie udało nam się złapać na naszą, jest tam bardzo sympatyczna ekipa, podrzucam namiar, jakby ktoś chciał skorzystać.

Drogi

Powiem tak, ja się odnalazłam! Gigantyczny chaos tak naprawdę jest bardzo praktyczną jazdą. Co z tego, że droga ma dwa pasy, jak jest nadmiar aut, to się ustawią w trzy i nikt nie będzie zdziwiony. Jazda na trzeciego? Mają to we krwi 🙂 Z mocnym autem nie ma co się obawiać, kierowcy są tutaj bardzo czujni i mam wrażenie, że mają większy orient niż na naszych drogach. Jedyne, na co trzeba szczególnie uważać to wyskakujące na drogę zwierzęta – krowy i psy.

Kulinaria

Jestem fanką kilku gruzińskich piekarni i restauracji w Gdańsku, więc wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać. Próbowaliśmy różnych rzeczy, jedliśmy w dobrych restauracjach, jak i w przydrożnych, budzących lekki niepokój – wszędzie było dobrze. Na pewno wróciłam ze sporym plusem na wadze, nie było wśród nas osoby, której nie smakowałaby ta kuchnia! Warto lecieć dla samego jedzenia.

Noclegi

Nocowaliśmy w Kutaisi, Tblisi i górach, konkretnie miejscowości Sno przy Stempancmindzie. Akurat ten ostatni nocleg miał być najfajniejszy, ale nie polecam go ze względu na naprawdę liczne awarie w obiekcie. Na bookingu macie naprawdę spory zakres cenowy. Wracając do Kutaisi, mieliśmy kilka godzin do wylotu, więc kliknęliśmy pokój dla 4 osób ze śniadaniem w cenie chyba 60  GEL  – moim zdaniem planując podróż budżetową, nie powinniśmy obawiać się tanich noclegów,  ponieważ potrafią mile zaskoczyć jakością hotelu. Najlepiej brać hotel ze śniadaniem, nigdy się nie zawiedliśmy.

Ceny

Niskie. W bardzo fajnej restauracji w Tibilisi, za posiłek dla 5 osób z napojami typu cola/piwo płaciliśmy niecałą stówkę. Litr benzyny to nieco ponad 3zł. Największym kosztem był wynajem auta, za które płaciliśmy 55 euro za dobę. Chaczapuri kosztuje około 1-2 GEL w zależności od rodzaju. W związku z tanimi noclegami i jedzeniem to jeden z naszych najtańszych wyjazdów.

Latarka

Jak widzicie, w trakcie wyjazdu miałam przy sobie latarkę czołową GP Discovery CH33 z trybem nocnym. Wcześniej korzystałam z niej w trakcie zwiedzania bunkru na Kaszubach. Świetnie się wtedy sprawdziła. Kiedyś nie korzystałam z takich sprzętów, bo używałam latarki z telefonu, aż raz uniemożliwiło mi to zwiedzanie jaskini, ponieważ jedną ręką musiałam trzymać się ściany, a drugą dziecko. Od tego czasu używam latarki czołowej.

Czasem używam jej w dość niespodziewanych sytuacjach, np. tryb nocny przydał się w trakcie nocnego łowienia ryb, czerwone światło nie ściągało owadów. Latarka bez problemu przechodzi w bagażu podręcznym. Używałam jej w kompleksie Dawit Garedża, twierdzy Ananuri oraz w trakcie awarii prądu w kompleksie hotelowym przy porannym pakowaniu 🙂 Sprzęt jest lekki, poręczny, ma bardzo długą wytrzymałość baterii, dzięki czemu spokojnie wystarczy na cały wyjazd. Bardzo polecam Wam się w taką zaopatrzyć, przyda się również przy wędrówkach po zmroku, bo w górskich miejscowościach nigdy nie wiecie czy będzie oświetlenie lub, czy nie spotka Was awaria prądu.

Zwierzęta 🙁

Gruzja to ciężkie miejsce dla osób lubiących zwierzęta. Widok bezpańskich psów rozrywa serce. Wszystkie są niesamowicie przyjazne i naprawdę ładne, wyglądają wręcz na rasowe. Oczywiście staraliśmy się dokarmiać je na tyle, na ile pozwalały na to warunki. Sama mam dwa adoptowane psy, to co się tam dzieje przerosło moją wyobraźnię. Jako promyk nadziei zauważyłam, że chociaż w niektórych miastach pieski mają przyczepione żółte oznaczenia na uszach. Doczytałam, że są to oznaczenia, że piesek został zaszczepiony i być może wysterylizowany. Wiem, że to zdecydowanie za mało, choć liczę ,że to mały krok do przodu i za kilka lat ta sytuacje będzie już wyglądała inaczej. Jeśli jesteście nadwrażliwi na los zwierząt, wybierzcie inny kierunek.

Podsumowanie

Dla kogo nadaje się Gruzja? Jest niezwykle malownicza, mieszkańcy są przyjaźni, jedzenie dobre, połączenia z Polski również. Ja polecam każdemu, kto lubi dobrze zjeść, wypić, pooglądać krajobrazy i się zresetować. Uważam, że jest to kraj, który jeszcze nie został zepsuty przez masową turystykę, choć że z roku na rok odwiedzających przybywa. Bądźcie gotowi na różne utrudnienia, takie jak brak prądu. Warto mieć swój powerbank, latarkę i ciepłe ubrania bo nigdy nic nie jest pewne 🙂 Nie polecam osobom, które szukają luksusów, to zdecydowanie nie ten klimat.

Partnerem artykułu jest GP Batteries Polska.

Oczywiśce nasze pozostałe wyprawy znajdziecie w dziale ŚWIAT.

Komentarze

komentarzy