Ostatni post z cyklu moich wpisów o Karaibach. Wiele osób zastanawia się czy warto lecieć na Karaiby i czy jest tam coś poza plażowaniem? Nie lubię kierunków które ograniczają mi sposób spędzania czasu, bilety kupowałam spontanicznie po przejrzeniu kilku fot w necie i wiedziałam że nie będziemy się tam nudzić. Czas spędzaliśmy intensywnie, również plażowaliśmy- każdy znalazł coś dla siebie. Nie zobaczyliśmy wszystkiego, myślę że atrakcji wystarczyłoby nam jeszcze na kilka dni, ale też nie wróciłam z poczuciem niedosytu. Przedstawiam Wam tutaj atrakcje Martyniki w pigułce – opinie mocno subiektywne 🙂

Musée de la banane

Ja bawiłam się świetnie! Kręci mnie taka egzotyczna roślinność, lubię banany, chciałam zobaczyć różne gatunki, posmakować i pooglądać 🙂 Zależało mi też na tym żeby pokazać to dzieciom. Na miejscu rosną również ananasy. W muzeum najpierw obejrzycie interaktywną ekspozycję, poznacie różne ciekawostki, zjecie banana a następnie ruszycie w spacer po całej plantacji. Znajduje się tam fajny sklepi z pamiątkami – nakupowałam tam syropów z bananów, dżemów i pare innych smakołyków które po przyjeździe wykorzystuje w kuchni a część rozdałam znajomym. Na miejscu kupicie oryginalne desery z bananów oraz zjecie je w innych ciekawych formach np banan warzywny podawany na wytrawny sposób. Wstęp kosztuje kilka euro, niestety nie pamiętam dokładnej ceny.

Destylarnia Rumu JM

Jedno z większych zaskoczeń wyjazdu! Nie jestem fanką rumu, bo wypala mi wnętrzności ale miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie. Martynika słynie z uprawy trzciny cukrowej i produkcji jednego z najlepszych rumów na świecie. Wstęp na teren destylarni jest bezpłatny. Trasa jest świetnie oznakowana, możecie zaglądać naprawdę wszędzie. Byliśmy po sezonie, oprócz nas była zaledwie garstka osób. Po drodze po chodniku walały się kilogramy dojrzałych mango które pospadały z drzew. Zwiedzając poznacie cały proces tworzenia się rumu. Po pewnym czasie dochodzicie do mega ciekawych automatów – po naciśnięciu przycisku przy danym rumie, wydobywa się jego zapach. Warto zapamiętać ten, który przypadnie Wam do gustu. Na końcu trasy traficie na degustacje wybranych przez siebie trunków, wszystko jest darmowe. Na miejscu możecie zrobić zakupy, rumy zaczynają się już od kilku euro za butelkę!

Wodospad Saut Gendarme

Na pewno są na miejscu o lepsze, na jeden – didier, niestety nie udało nam się dostać ze względów organizacyjnych. Ten jest przy samej drodze, idzie się do niego 5 minut. Szału nie robi ale bardzo chciałam go zobaczyć i jestem zadowolona 🙂

Czarna plaża Grand Riviere

Dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na Martynice. Droga autem była koszmarna – niekończące się serpentyny góra-dół. Do pokonania mieliśmy między innymi taki post oraz drogę wahadłową nad ogromnymi przepaściami, ale finalnie warto było.

Nie ma tam kompletnie nic oprócz 100% lokalnego klimatu. Takich plaż „z charakterem” jest na wyspie sporo, jeśli nie zależy Wam tylko na białym piasku i rajskich klimatach to zdecydowanie polecam takie miejscówki.

Nurkowanie z żółwiami

Przeglądałam topowe atrakcje i moim marzeniem było pływanie z żółwiami. Miałam w planie kupić nurkowanie na airbnb, jednak nie zagrały godziny które proponował gospodarz. Siedziałam na plaży i uznałam ze sama dopłynę i poszukam żółwia. Ukradłam mojemu dziecku maskę i lidla i oto efekt:

Ogrody Balata

Jedna z największych atrakcji wyspy. Piękne widoki, piękna przyroda. Duża ilość eksponatów, setki kolibrów, wszystko bardzo zadbane. Warto wpaść ale jakoś wybitnie mnie nie porwało. Wolę egzotyczną przyrodę w naturalnym wydaniu, mimo to polecam

Memorial de l’Anse Park

Pomniki robią wrażenie, czuć że jest to miejsce z ciężką historią, jednak większość turystów cyka sobie tam uśmiechnięte selfie. Skojarzyło mi się z robieniem takich fotek w Auschwitz, niestety jest to niska świadomość miejsc które się zwiedza. Warto zobaczyć, pomniki położone są bezpośrednio przy drodze, z pięknym widokiem na morze.

Półwysep Caravelle

Najbardziej znana trasa trekkingowa na wyspie. Pozwala dostrzec ogromną różnorodność Martyniki. Znajdziecie tam las namorzynowy, liczne skały wysunięte w morze na których kreole składali ofiary i liczne skamieliny. Na miejscu znajdują się ruiny zamku, niestety jak byliśmy był zamknięty. Trasa jest naprawdę świetnie oznakowana, możliwy jest np powrót szybszą trasą. 

Grande Terre

Południowy kraniec Martyniki, z jednaj strony porywające fale Oceanu Atlantyckiego, z drugiej czarujące Morze Karaibskie. Wszystko w odległości kilku minut od siebie. Przepiękne widoki, zero ludzi, zjawiskowa natura. 

Jedzenie

Kuchnia karaibska jest bardzo oryginalna. Nie wiem czy to czyni z niej atrakcje, ale chyba każdy lubi dobrze zjeść 🙂 Charakteryzuje ją to że jest mieszanką kuchni indiańskiej, europejskiej i afrykańskiej 🙂 Królują oczywiście ryby, owoce morza, banany, bataty, maniok i ryż. Nie uświadczycie ziemniaków. Genialne burgery zamiast wołowiny przyrządzane są ze ślimaków morskich 🙂 Na miejscu praktycznie wszędzie można kupić świeżo wyciskane soki z takich owoców jak mango czy marakuja. Wiadomo, nie jest to Azja ale daje rade 🙂

Martynika jest to wyspa na której znajdziecie egzotykę w każdym wydaniu – liczna atrakcje, bujna roślinność, niepowtarzalna kuchnia, rajskie plaże, mroczne zakamarki, serdecznych i pomocnych ludzi, niestety mówiących tylko po francusku 🙂 Zdecydowanie warto szukać promocji i lecieć, nawet nie potrzebujecie paszportu. Moje poprzednie wpisy znajdziecie tutaj https://gdziewpolscenaweekend.pl/martynika-za-800-zl-relacja-z-karaibow/ oraz tutaj https://gdziewpolscenaweekend.pl/martynika-a-dobry-nocleg/ a tanie bilety za 800zł wyhaczyliśmy na fly4free