Mamerki, niepozorne miejsce na Mazurach kryje w sobie niesamowity kawał historii. Podczas spontanicznego pobytu w tych okolicach poświęciłam kilka godzin na zwiedzenie kompleksu, zrobił na mnie duże wrażenie. W latach 1940-1944 zbudowano tam dla potrzeb 40 najwyższych generałów i feldmarszałków, 1500 oficerów i żołnierzy Wehrmachtu około 250 obiektów, w tym 30 schronów żelbetonowych, które niezniszczone zachowały się do naszych czasów. W skład kompleksu wchodzi m.in. bunkier „gigant”, którego ściany i stropy mają grubość 7 metrów. Korytarze i wnętrza schronów są niezniszczone i dostępne dla turystów. Zachowały się zejścia do kanałów oraz cały 30 m tunel podziemny łączący bunkry numer 28 i 30 w “Mieście Brygidy”. Niemcy podczas szybkiej ewakuacji nie zdążyli wysadzić schronów, tak jak robili to w innych miejscach, zostały one opuszczone bez walki przez wojska Wehrmachtu w styczniu 1945.

Obecnie na terenie kompleksu Mamerki w “Mieście Brygidy” znajduje się Muzeum II Wojny Światowej. Schrony Centrum Łączności i Dowodzenia zostały oświetlone i odtworzono wnętrza (ponad 600 m kw. powierzchni).

Samo miejsce jest według mnie mało wypromowane, przegrywa marketingowo z lezącym nieopodal Wilczym Szańcem, a według mnie jest ciekawsze. Pogoda dopisała, słoneczko i kilkanaście stopni aż prosiły o wybranie się na porządne zwiedzania. Znaki przy drodze sprawiają że łatwo jest trafić do bunkrów. Na miejscu nieco chaotyczne oznakowanie, ale po chwili skupienia można rozpracować od czego trzeba zacząć. Opisy na tablicach konkretne, po przeczytaniu można było zacząć oglądanie. Kompleks zachował się w bardzo dobrym stanie, w bunkrach jest zimno i wilgotno, warto być przygotowanym na sporą różnicę temperatur. Po zapadnięciu się jednej z deseczek, wpadłam w błoto po kostki, warto mieć takie wypadki na uwadze i nie brnąc tam w jedynych ciuchach.

Niektóre części kompleksu Mamerki są oddalone od siebie o kilka kilometrów, ja z racji pobytu z dziećmi przemieszczałam się autem, jednak jest to idealna trasa na rower. Praktycznie w każdym okolicznym pensjonacie istnie możliwość ich wypożyczenia.

Śluza w Leśniewie

Śluza w Leśniewie Górnym jest pierwszym obiektem od strony jeziora Mamry, od którego prowadził sztucznie wykopany kanał o szerokości od 20 do 25 m i głębokości 1,4–1,8 m. Woda znajdowała się w obwałowaniach wynoszących się nad okoliczny teren. Przed samą śluzą w Leśniewie Górnym kanał został zamknięty groblą ziemną. W tym miejscu powstała budowla hydrotechniczna o imponujących rozmiarach. Jej komora ma głębokość 21 m, szerokość 7,5 m, długość 46 m i spad 17,2 m. W stosunku do innych zaprojektowanych budowli miejscowa śluza charakteryzuje się największym spadem. Ocenia się, że budowla została ukończona w około 80%, a według innych źródeł w 60%. W konstrukcji betonowej nie zamontowano urządzeń technicznych np. zamknięcia w postaci zasuwy stalowej. Nie zdążono też doprowadzić do niej kanału. Na frontowej ścianie widać odcisk po zawieszonej niegdyś niemieckiej gapie, która ponoć do dziś spoczywa w wodzie napuszczonej do śluzy. W pewnym oddaleniu od śluzy w Leśniewie Górnym znajduje się druga śluza Leśniewo Dolne, która jest obiektem nieukończonym i trudno dostępnym, zważywszy że stoi w dole zalanym wodą. Jej korpus ukończony został w około 20%, a według innych źródeł w 30%.  Do obu śluz można dotrzeć w kilka minut spacerkiem z głównej drogi. Fakt ze wszystkie obiekty położone są w lasach sprawia że jest to wymarzona opcja na kilkugodzinny spacer, nawet z dziećmi. Jeśli sam kaliber historii IIWŚ jest dla nich za ciężki, to będą miały frajdę z samego biegania po bunkrach. Miejsce robi ogromne wrażenie, mimo smutnego wydźwięku historycznego nie da się zaprzeczyć – Niemcy mieli rozmach w budowaniu tego kompleksu.

Obiekty są dostępne do zwiedzania przez cały rok. Ceny biletów w sezonie rozpoczynają się od 12zł.

Komentarze

komentarzy