Pałac w Większycach na pierwszy rzut oka może budzić skojarzenia z pałacem w Mosznej. Wiele lat temu, Franz Hubert Tiele-Winckle obserwując obiekt w Większycach, poczuł ukłucie zazdrości i postanowił, że zbuduje w Mosznej lepszy. Efekt znają chyba wszyscy, bo jest to jeden z najbardziej spektakularnych pałaców w Polsce.

Historia

Od 1852 roku dobra w Większycach były w posiadaniu Heymannów. To znana żydowska rodzina, która prowadziła kilka biznesów, w tym jeden z największych banków w Europie. W latach sześćdziesiątych XIX wieku Heymann założył 22 ha park krajobrazowy z 69 gatunkami drzew i krzewów.  Zakończenie budowy pałacu datuje się na rok 1871.  Do dziś przetrwał w nim napis “Wybudowano mnie w wielkich czasach, dobrze temu, kto oglądał takie czasy”. Pałac był własnością Heymanna do 1912 roku, kiedy to został sprzedany Emilowi Phyrkoschowi, właścicielowi zakładów chemicznych nawozów sztucznych w Raciborzu. Tuż przed II wojną światową Emil Phyrkosch przekazał całą posiadłość państwu niemieckiemu.

W czasie wojny, w pałacu oficjalnie działał się szpital dla oficerów niemieckich. Nie do końca zgadza się to z dokumentacją fotograficzną z tego okresu, ponieważ nie widać na niej ani chorych, ani personelu medycznego. Istnieje teoria, że pod przykrywką działalności Czerwonego Krzyża istniała tutaj radiostacja wojenna. Pałac przetrwał wojnę, następnie aż do 1986 roku służył za siedzibę Uniwersytety Ludowego. Gmina przez lata nieudolnie próbowała sprzedać pałac, który oczywiście zaczął popadać w ruinę. W 2003 roku kupił go Roman Biernacki, biznesmen z Gliwic. 

Renowacja

Mnóstwo pałaców w Polsce trafia w prywatne ręce i dogorywa, stając się rajem dla fanów urbexu. Na szczęście, tutaj mamy do czynienia z odwrotną historią. Obecny właściciel zamku włożył ogrom pracy oraz pieniędzy w przywrócenie świetności pałacu. Renowacja wnętrza na najwyższych piętrach trwa do dziś, a remont jednego pomieszczenia zajmuje średnio ponad rok! W każdym pomieszczeniu trzeba było zbadać tynki, jest to tak zwana stratygrafia, dzięki której można odkryć freski, wzory, napisy i inne pierwotne zdobienia. Oczywiście każde działanie konsultowane jest z konserwatorem zabytków. Oprowadzał nas syn właściciela, który zna wszystkie historie od podszewki. Szczerze podziwiam, że ktoś był w stanie podjąć się tak skomplikowanej i na pewno ryzykownej inwestycji. Pałac w Większycach został otwarty w 2011 roku.

Zwiedzanie

Na zewnątrz pierwszą rzeczą na jaką zwraca się uwagę, to charakterystyczne śląskie kolory pałacu – żółty, czerwony i zielony. Szybko wzorkiem wyłapuje również  trójstronne ryzality przedstawiające pracę, sztukę i zabawę. Na jednym z nich można nawet odczytać twierdzenie Pitagorasa. Każde kolejne pomieszczenie, do którego wchodzimy, zadziwia jeszcze bardziej. Jak miałam wrażenie, że już nic mnie nie zaskoczy, to zawsze się jednak udawało. Bogato zdobione drewniane sufity z motywami herbów, klatka schodowa z motywami kosmicznymi – wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Niestety, nie zachowały się oryginalne meble, jednak właściciele kupują je na różnych targach staroci, więc wszystko urządzone jest za smakiem, w stylu oryginalnego pałacu.

Pałac można zwiedzać, istnieje też możliwość zorganizowania tutaj imprez okolicznościowych i sesji zdjęciowych. Na dole znajduje się świetna restauracja, niestety wpadliśmy tylko na deser i był znakomity. Pałac w Większycach polecam każdemu, bo z pewnością są to jedne z najpiękniejszych wnętrz, jakie widziałam w Polsce. Na tyłach pałacu dobiega końca budowa ekskluzywnego hotelu, na pewno przyczyni się to do wzrostu popularności tego niezwykłego miejsca.

Pałac w Większycach

Bardzo dziękuję panu Arturowi za oprowadzenie. Wizyta była zorganizowana w ramach projektu Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze dla rozwoju pogranicza polsko-czeskiego “Wspólne Dziedzictwo” przez Opolską Regionalną Organizację Turystyczną.

Inne atrakcje w okolicy znajdziecie TUTAJ.

Oczywiście zapraszam do śledzenia na bieżąco moich podróży na INSTAGRAMIE!