Jar Rzeki Raduni to rezerwat krajobrazowy na wschodnim skraju Pojezierza Kaszubskiego. Dolina i bardzo strome zbocza (do 45 st. nachylenia) o wysokości do 40 m, porośnięte są lasem. Rzeka ma w tym miejscu bardzo bystry prąd, spadek wody na tym odcinku wynosi od 2% do 6%. Często odbywały się tu spływy kajakowe, a ponieważ przełom Raduni ma charakter górski, przepłynięcie go było zaliczane do Górskiej Odznaki Turystycznej. Obecnie ze względu na ochronę środowiska, jest zakaz organizowanie tutaj spływów. Na terenie rezerwatu występują chronione gatunki roślin, rośliny górskie, rzadkie i zagrożone gatunki. Z sobie znanych zwierząt widziałam pare żurawi oraz łabędzie.

TRASA SPACERU

Swój spacer zaplanowałam niebieskim szlakiem, od Babiego Dołu do nieczynnego mostu w Rutkach. Jest to stosunkowo krótka trasa, ale jeśli będziecie autem pamiętajcie, że również musicie nią wrócić. Odcinek w dwie strony to około 3-4h. Gdy tylko zejdziecie na dno malowniczego wąwozu, rozpocznie się prawdziwy tor przeszkód. Przewyższenia to tylko sto metrów, jednak droga prowadzi góra-dół i tak aż do końca. Jest to rezerwat i nie usuwa się z niego martwych drzew. Dzięki temu, co kilka metrów na trasie napotyka się drzewa, trzeba obrać technikę czy lepiej przejść pod czy nad nimi. Z sentymentem wróciłam sobie wspomnieniami do biegów przeszkodowych typu runmageddon, dobrze się czuje w takich miejscach.

Wąwóz jest bardzo głęboki, mimo że jest dosyć blisko cywilizacji to z racji tego, że jesteśmy przy rzece, nie słyszymy żadnych zewnętrznych bodźców. Przyroda robi ogromne wrażenie, nurt jest dynamiczny, słychać śpiewy ptaków. Przez cały dzień nie spotkałam ani jednej osoby. Jest środek lutego, było piękne słońce, a że trasa jest dosyć wymagająca, śmiało można było pokonać ją w bluzie. Latem w jarze, a już szczególnie na moście jest sporo osób, także polecam wybrać się tam teraz. Do gustu przypadnie dorosłym lub aktywnym rodzinom. Wbrew pozorom to ciekawa trasa dla dzieciaków, bo dużo się na niej dzieje, jest jednak dość stromo i czuje, że moje skończyły w rzece 🙂

MOST

Jar Raduni

Trochę musiałam pogrzebać, jeśli chodzi o historię tego mostu. Trzyprzęsłowy most kratownicowy wybudowano w 1886 r., a w 1913 r. przęsło główne mostu zostało wymienione na nowe. Stare zostało zaprojektowane z niewielkim zapasem nośności i nie nadawało się do używanych w tym czasie pociągów. Most został wysadzony w 1945 r. przez wojsko niemieckie. Po 3 latach został odbudowany. Nowa konstrukcja opiera się już na filarach betonowych. W 1993 r. został wyłączony z użytku. Dziś ściąga głównie spacerowiczów i miłośników wspinaczki. Ja się trochę cykam takich rzeczy, ale da radę go przejść, chociaż wyobraźnia w trakcie mocno pracuje 🙂

DOJAZD

Dojazd z Trójmiasta jest bardzo dobry. Jar Raduni znajduje się zaledwie to około 35 minut autem od Gdańska, pociągiem trochę dłużej. Jeśli jedziecie samochodem, w GPS wbijcie PKP Babi Dół. Jakieś 500 metrów przed końcem trasy, będzie parking i wielka tablica informacyjna. Minusem tej opcji jest to, że po dotarciu na most musicie wrócić w to samo miejsce. Jadąc pociągiem, wysiadacie na stacji Babi Dół i kierujecie się według znaków w dół wąwozu. Drogę powrotną zaczynacie za to na stacji Borkowo. Trasę możecie wydłużyć, opcja opisane przeze mnie jest krótka, ale dla przeciętnego spacerowicza na pewno wystarczająca. Nie nadaje się dla osób z kiepską kondycją. Pamiętajcie żeby się porządnie ubrać! Jeśli jesteście autem, warto mieć buty/skarpetki na zmianę, zwłaszcza dla dzieciaków.

Inne atrakcje wokół Jar Raduni znajdziecie TUTAJ.

Bieżące relacje z moich wypraw są na INSTAGRAMIE.

Komentarze

komentarzy