Szwajcaria Kaszubska to miejsce, w które wracam regularnie od lat, a w zasadzie od dzieciństwa. Teoretycznie mam sentyment, ale po ilości miejsc jakie odwiedzam, śmiało mogę stwierdzić że to jeden z najbardziej urokliwych regionów w Polsce. Wizytówką są setki jezior, ukrytych pomiędzy leśnymi wzgórzami i malowniczymi miejscowościami. Szwajcaria Kaszubska już samą nazwą przywodzi na myśl sielskie krajobrazy. Przyciąga nie tylko przyrodą ale również historią i tradycjami. To taka moja odskocznia i kierunek, jaki wybieram, żeby naładować swoje akumulatory. Zawsze jak ktoś do mnie wpada, to polecam mu ten kierunek choćby na jednodniowy wypad. Oczywiście, wszystkie w 1 dzień nie można zobaczyć, ale na pewno można tam odpocząć. Co warto tam zwiedzić?

Kamienne Kręgi sprzed 2000 lat

Znam je praktycznie na pamięć, bo bywam tutaj kilka razy w roku. Nie muszę już czytać opisów, bo dokładnie wiem który ma magiczne właściwości i jak z nich skorzystać. Węsiory to niepozorna miejscowość, okrzyknięta „polskim stonehenge”. Wszystko za sprawą kamiennych kręgów, które zostały przebadane dopiero w XX wieku. Podobno mieszkańcy okolic znali to miejsce już wcześniej, ale ze względu na tajemnicza aurę unikali go. Dzięki temu nic nie zostało rozgrabione i spokojnie doczekało czasów, w których wszystko zostało zabezpieczone. Niestety, skutkiem rosnącej popularności jest lekka komercjalizacja tego miejsca. Przy płatnym parkingu można zakupić bransoletki mocy czy przekąsić coś po spacerze. Po kilku minutach drogi przez las dociera się na szczyt wzgórza. Kręgów nie można przegapić, rzucają się w oczy.

Jestem sceptyczna jeśli chodzi o ich moce, ale faktycznie mają w sobie coś intrygującego. To niesamowite, że stoimy w miejscu, w którym kiedyś toczyło się życie, tak bardzo różne od naszego. Według badań archeologów liczne kamienne kręgi i kurhany zostały zbudowane aż dwa tysiące lat temu. Zbudowali je przez Goci, którzy przybyli z terenów południowej Szwecji. Na terenie Kaszub przebywali oni około trzech wieków, następnie ruszając na południe kontynentu. Co ciekawe, już nigdzie indzie nie stawiali takich budowli. Jaką rolę odgrywały kręgi? Były to miejsca pochówku oraz obserwatorium astronomiczne, które umożliwiało obserwację zmian pór roku. Była ona niezbędna, bo dzięki temu można było zaplanować np. gromadzenie zapasów na nadchodzącą zimę.

Wiele osób uważa, że kręgi mają moc i można ładować w nich energię. Na drzewach są dokładnie wskazówki, w jaki sposób to zrobić. Za każdym razem jak tam jestem trafiam na osoby, które ewidentnie się tam ładują, wiem również, że sporo osób bywa tam regularnie właśnie po to, żeby brać udział w takich rytuałach.

Gdzie spacerować na Kaszubach?

Odpowiedź na to pytanie jest dosyć prosta, niezależnie od miejsca w którym jesteście na pewno macie w pobliżu jakiś rezerwat. Szwajcaria Kaszubska oszałamia różnorodnością. Jeziora wciśnięte pomiędzy naprawdę wysokie pagórki, czyste rzeki i mnóstwo zwierząt gwarantują udaną wyprawę. Osobiście polecam trasę, która łączy w sobie legendę, historię i nietypowy krajobraz. W lasach mirachowskich znajduje się spektakularny głaz narzutowy, którego nie da się przegapić, bo leży nad samym brzegiem jeziora. Kiedyś wydawało mi się, ze to żadna atrakcja ale na żywo robi duże wrażenie. Nazywany diabelskim kamieniem, podobno został tutaj zrzucony przez samego Lucyfera. Ma aż siedemnaście metrów obwodu i trzy metry wysokości. Nie można na niego wchodzić. Leży na brzegu jeziora Lubygość. Idąc ścieżką wzdłuż zbiornika, natraficie na sporo ciekawostek przyrodniczych. Dziwić mogą rośliny, które teoretycznie powinny występować tylko w górach. W połowie trasy znajduje się nietypowa jaskinia.

Groty mają od trzech do sześciu metrów głębokości, niestety można je podziwiać tylko z zewnątrz, bo wejście do środka jest zabronione. Podobny obiekt znajduje się w Mechowie niedaleko Pucka, tam jaskinia jest zabezpieczona i można przez nią przejść. Kolejnym przystankiem jest bunkier Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski „Ptasia Wola”. To okazja do niezwykłego, wręcz namacalnego spotkania z historią. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że w trakcie wojny partyzanci ukrywali się i mieszkali w lasach. W tym miejscu możemy na własnej skórze przekonać się, jak to wyglądało. Miejsce jest szczegółowo opisane, obecnie wejście do środka jest niemożliwe, ale liczę, że niedługo znów będzie udostępnione. Jestem przekonana, że gdyby nie oznaczenia, przegapiłabym to miejsce, bo jest świetnie zamaskowane. Oprócz bunkra znajdują się tam również mogiły. Wizyta w takich miejscach zawsze mnie wzrusza i sprawia, że doceniam komfortowe czasy w jakich przyszło nam żyć.

Ostatnim elementem na spaceru jest Szczelina Lechicka, która jest naturalnym punktem widokowym. Widok jest bardzo ładny, ale szczerze mówiąc cała ścieżka robi wrażenie. Trasa zajmie Wam 2-3 godziny, pamiętajcie, żeby zabrać coś do picia.

Lokalna kultura – ręcznie robione pamiątki

Szwajcaria Kaszubska słynęła z wyrobu pięknie zdobionych, glinianych naczyń. Ponad sto lat temu, do popularnej letniskowej wsi Chmielno przybył Franciszek Necel, którego rodzina od 5 pokoleń trudniła się garncarstwem. Na początku pracował u innych garncarzy, aż udało mu się otworzyć własny warsztat, położony nad pięknym jeziorem Białym. Z czasem i rozwojem technologi wiele takich miejsc upadało, jednak warsztat rodziny Neclów przetrwał do dziś, stając się perełką regionu. Stosują techniki, które przetrwały w rodzinie od pokoleń i jak nikt, znają się na lokalnej symbolice. To miejsce, w którym można nie tylko poznać sekrety tej wymagającej sztuki i obejrzeć wystawę, ale również wziąć udział w wielu różnych warsztatach. Trzeba się na nie zapisywać ze sporym wyprzedzeniem.

Haft Kaszubski, używany również jako wzór do zdobień bazuje na 5 kolorach: niebieskim symbolizującym niebo i czarnym, czerwonym, żółtym, zielonymi jako kolory łąk. Występują tam również motywy zaczerpniete z lokalnej przyrody: bratków, chabrów, dzwonków, goździków, koniczynek, lilii, niezapominajek i róż.  motywy owadzie w formie pszczółek i żuczków pochodzą z czasów pogańskich. W środku jest również sklep. Miłośnicy rękodzieła z pewnością nie wyjdą z tego miejsca z pustymi rękoma.

Stary Browar w Kościerzynie

Produkcja browaru w Kościerzynie ruszyła już w 1856 roku. Niestety po wojnie została zakończona, a w budynek pełnił funkcje produkcyjne. W 2013 roku, po kapitalnym remoncie miejsce zyskało drugie życie, a działalność oficjalnie rozpoczął Stary Browar Kościerzyna. Zabytkowy budynek w połączeniu z nowoczesnymi elementami wystroju od razu zwraca uwagę. Mieści się tutaj restauracja, oparta na tradycyjnej kuchni kaszubskiej. W menu królują świeże ryby z lokalnych połowów, ale są również dania z kuchni europejskiej, w tym pizza z pieca opalanego drewnem. Ja zdecydowanie polecam regionalne potrawy, kuchnia kaszubska jest jedną z moich ulubionych. Jak już się najecie, to warto skusić się na jedno z piw produkowanych na miejscu. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie, jest tu szeroka oferta piw stałych oraz sezonowych. To miejsce zarówno na jednodniowy wypad jak i dłuższy pobyt.

W środku jest również trzygwiazdkowy hotel zaaranżowany w industrialnych wnętrzach browaru. Miałam okazję obejrzeć kilka pokoi oraz spektakularny apartament z wanną na środku. Sama zamierzam wybrać się tutaj ze znajomymi w jakiś wakacyjny weekend.

Lawendowa Osada – komfort w stylu slow

Odwiedzam mnóstwo gospodarstw agroturystycznych, ale to wyjątkowo przypadło mi do gustu. Wpadłam tylko zrobić kilka zdjęć, a zagadałam się na tyle ze zeszło mi tam naprawdę sporo czasu. Na dużym terenie przy lesie, wśród lawendowych pól znajdują się trzy klimatyczne domki dla gości, a w sezonie również nowoczesny glamping. Każdy z domków ma proste, ale kompleksowe wyposażenie, klimatyczne meble, lawendowe detali i malownicze widoki z okna. To miejsce, w którym naprawdę można odpocząć. Widać, że powstało z pasji a nie wyłącznie jako biznesowy plan. Goście mogą skorzystać z lawendowego SPA, wziąć udział w warsztatach kosmetycznych i skorzystać z obserwatorium astronomicznego. Dzieci z pewnością docenią plac zabaw oraz basen. Nie trzeba martwić się o wyżywienie, fenomenalni właściciele gotują w oparciu o regionalne produkty, dorzucając co nieco z własnego ogrodu. Dzień można zakończyć kąpielą pod gołym niebem, w bali ogrzewanej drewnem lub seansem w saunie.

Szwajcaria Kaszubska kojarzy mi się z piękną przyrodą, doskonała kuchnią i wszechobecnym językiem kaszubskim, nie pozwalający zapomnieć, w jak bardzo unikatowym miejscu jesteśmy. Szeroka oferta noclegowa sprawia, że każdy znajdzie tutaj miejsce dla siebie.


Artykuł powstał we współpracy z Pomorską Regionalną Organizacją Turystyczną, podobnie jak tekst o Słowińskim Wybrzeżu.

Zapraszam do śledzenia moich podróży na INSTAGRAMIE.