Stare Brusno odwiedziłam przy okazji mojej wizyty w województwie lubelskim, w zasadzie jest to już teren Podkarpacia, nie mogłam się oprzeć i musiałam tam wyskoczyć.

Historia

Pierwsze wzmianki o miejscowości Stare Brusno pochodzą już z 1444 roku. Mieszkańcy zajmowali się kamieniarstwem, z którego byli znani na całą okolicę. Wśród ludności dominowali tutaj Ukraińcy, następnie Żydzi oraz Polacy. Był to jeden z największych ośrodków kamieniarskich w tym regionie Polski. Ponad 500-letnia historia tego miejsca skończyła się w 21 września 1945, kiedy wieś spalono podczas operacji przeciwko UPA. Część mieszkańców wysiedlono do ZSRR, a pozostałą część w 1947 podczas akcji „Wisła”. Czemu piszę o takim miejscu? Bo są tam do zobaczenia trzy miejsca, które zasługują na uwagę, pamięć i odwiedziny.

Cmentarz

Jak tylko zobaczyłam zdjęcia opuszczonego cmentarza w lesie, wiedziałam, że muszę to zobaczyć na własne oczy. Pogoda wyjątkowo mi nie sprzyjała, lało tak bardzo, że jako jedyna wyszłam z auta i poszłam w las. Samotne poszukiwanie opuszczonego cmentarza w deszczowy dzień nie należało do najbardziej komfortowych, ale tak się cieszę, że nie odpuściłam! Kątem oka zauważyłam, że coś się porusza, na drodze do cmentarza, która jest dość krótka, myślę że to około 300 metrów spotkałam niewzruszone deszczem sarny. Po chwili dotarłam na miejsce, znajduje się tam tablica pamiątkowa z krótką historią Starego Brusna. Z racji umiejętności lokalnych mieszkańców nagrobki robią ogromne wrażenia. Tylko raz w życiu cmentarz wywarł na mnie takie wrażenie, był to Cmentarz Łyczakowski we Lwowie. Intuicja dobrze mi podpowiedziała, bo właśnie z ręki kamieniarzy ze Starego Brusna pochodzi bardzo wiele nagrobków na lwowskim cmentarzu. Nekropolia zajmuje około ćwierć hektara, znajduje się tutaj 300 pomników, część to zwykłe krzyże, a część piękne rzeźby.

Wodospad

Będąc na Roztoczu planowałam zobaczenia Szumów nad Tanwią (udało się), ale zaciekawił mnie również mniej popularny wodospad, znajdujący się kilka minut od cmentarza w Starym Bruśnie. Kierowałam się GPSem, zostawiłam auto na polnej drodze i ponownie sama ruszyłam przed siebie. Przeszłam pole, weszłam w las i usłyszałam wodospad. Wokół żywej duszy, tylko deszcz i szum wody. Chciałam zrobić dobre zdjęcia, niestety miejscówka nie nadaje się na chodzenie w deszczu, teren po prostu pływa z błotem, popłynęłam i ja, prosto do wody. Na szczęście wygrzebałam się i wróciłam. Bardzo polecam zobaczenia go, jeśli traficie na ładną pogodę!

Bunkry

Linia Mołotowa to pas sowieckich umocnień ciągnących się wzdłuż linii demarkacyjnej z III Rzeszą, wytyczonej po podziale Polski. Wiosną 1941 roku pracowało przy budowie umocnień ok. 140 000 żołnierzy i prawie 18 000 cywilnych specjalistów. Do pracy zmuszano również tysiące mieszkających w okolicy budów osób. Ogrom wykonanej pracy oddaje sporządzona później przez Niemców inwentaryzacja. Zidentyfikowali oni ok. 1900 obiektów. W tym: 542 schrony dla broni maszynowej, 460 schronów obrony przeciwpancernej, 68 schronów artylerii fortecznej i 43 schrony dowodzenia. Naliczono również ok. 800 obiektów w budowie. Obiekty stoją do dziś, bardzo duża ich część znajduje się właśnie w okolicach województw lubelskiego i podkarpackiego. Jeśli idziecie ich szukać na własną rękę, róbcie to z kimś doświadczonym – niektóre bunkry mogą być dla Was niebezpieczne. Z racji fatalnej pogody i braku czasu wyskoczyłam tylko na Górę Hrebcianka. Jest na niej sześć bunkrów, które stanowiły samodzielny punkt oporu. Do pierwszego prowadzi wydeptana ścieżka, resztę trzeba znaleźć samemu, te bunkry są bezpieczne do zwiedzania.

Dojazd

W każde miejsce jechałam z GPSem i nigdzie nie było internetu, żeby wpisać kolejny punkt, warto wcześniej spojrzeć dokładnie na mapę i zapisać planowaną trasę. Odległości się mniej więcej zgadzały, w punkcie, do którego doprowadzą Was mapsy, po prostu szukajcie ścieżki, a w ten sposób traficie w każde z tych miejsc. Stare Brusno spodobało się na tyle, że w ciągu dwóch miesięcy ruszamy znów w te rejony, w planach lubelskie oraz podkarpackie.

Oczywiście, zapraszam do bieżącego śledzenia mojego profilu na instagramie!

Komentarze

komentarzy