Podlasie na weekend to wymarzone miejsce dla osób, które potrzebują odpoczynku i regeneracji. Z naszej strony był to spontaniczny wypad, na szybko wybraliśmy kilka ciekawych miejsc i ruszyliśmy w drogę. Malownicze krajobrazy, spokój i totalny relaks – dokładnie tak wyglądał nasz wyjazd. Kiepskie drogi zupełnie nie robiły wrażenia, bo widok rzepakowych pól i latających nad trasą bocianów skutecznie odwracał uwagę od tych niedogodności. Oczywiście, z powodu koronawirusa dostęp do niektórych atrakcji był ograniczony, mimo to wyjazd był bardzo udany.


Kolorowe Cerkwie

200 tysięcy osób w województwie podlaskim wyznaje prawosławie. Od wielu lat w tym regionie żyją obok siebie ludzie różnych wyznań, a mam wrażenie, że w każdej miejscowości znajdują się piękne obiekty sakralne. Nie korzystaliśmy z wyznaczonego szlaku, jadąc w wybrane przez nas miejsce, mijaliśmy po drodze rzucające się w oczy cerkwie i się przy nich zatrzymywaliśmy. Przeważają te w kolorze niebieskim, ale czasem są również zielone i złote. Niebieski kolor symbolizuje niebo oraz powierzenie cerkwi i wsi Matce Boskiej lub Archaniołowi Michałowi. Niestety, z powodu obecnej sytuacji nie mogłam wejść do środka, ale z pewnością nadrobię to na kolejnej wizycie.

Białowieża Towarowa

Jest to dworzec kolejowy, który został wybudowany w 1903 roku. Linia służyła przede wszystkim do przyjazdów na uroczyste polowania, z których słynęło Podlasie. Było to miejsce szczególnie cenione przez rosyjskich carów. W latach 90. ruch na linii kolejowej zawieszono, a dworzec ulegał postępującemu zniszczeniu. W 2004 roku właścicielami zostali prawdziwi pasjonaci, którzy odnowili budynek. Dziś mieści się tam rewelacyjna Carska restauracja, a zjeść możecie w zabytkowym wagonie restauracyjnym. W zabytkowej wieży ciśnień oraz wagonach sypialnych można również nocować. Obowiązkowo polecam pierogi ruskie i pielmieni – najlepsze, jakie jadłam!

Pokazowa Zagroda Żubrów w Białowieży

Niestety, z powodu zbyt krótkiego pobytu nie udało mi się spotkać żubra w naturalnym środowisku. Postanowiłam wybrać się do Pokazowej Zagrody Żubrów w Białowieży. Od strony edukacyjnej jest to bardzo ciekawe miejsce, można tam poznać dość zawiłą historię tego gatunku zwierząt. Ostatni wolno żyjący żubr został zabity w kwietniu 1919. Na szczęście, naukowcy znaleźli dwanaście osobników zlokalizowanych w ogrodach zoologicznych oraz prywatnych hodowlach, które nadawały się do rozrodu. W 1929 pierwsze dwa żubry zostały wypuszczone w Puszczy Białowieskiej i to właśnie im zawdzięczamy całą populację żubra w Polsce.

Na całym świecie żyje około 4 tysięcy żubrów, z czego ponad 25% w Polsce. W samej zagrodzie oprócz żubrów są również żubronie, koniki polskie, łosie, jeleni, wilki, dziki. Szczerze mówiąc, nie sprawdzałam wcześniej jak wygląda to miejsce. Spodziewałam się czegoś w stylu ogrodzonej polany z pustkami widokowymi, a zagroda wyglada bardziej jak ogród zoologiczny. W normalnych warunkach na miejscu otwarty jest duży plac zabaw, a przed wejściem stoi sporo stoisk z lokalnymi specjałami. Niestety, my się jeszcze na to nie złapaliśmy. Polecam zwłaszcza rodzinom z dziećmi.

Żebra Żubra

To jedna z najpopularniejszych ścieżek w Puszczy Białowieskiej. Trasa liczy około 4 km. Znajdują się na nim drewniane kładki, które prowadzą przez podmokłe i bagienne tereny. Początek szlaku znajduje się kilka kilometrów za Białowieżą, a koniec w pokazowym rezerwacie żubrów. Polecam na spacer, można dostrzec różnorodność lasów Puszczy Białowieskiej.

Ziołowy Zakątek

W wielu opisach i rekomendacjach pojawiał się jako jedna z głównych atrakcji na Podlasiu. Nie jestem ekofanatyczką, ale to miejsce zdecydowanie mnie urzekło. Jest to ogromny kompleks, jego teren to aż 16 hektarów! Znajduje się tam hodowla ziół, duża baza noclegowa, kilka restauracji, ziołowe SPA, tematyczne wystawy i kościół. Brałam tam udział w spacerze po obiekcie, robiłam również własne nalewki i mieszanki herbat. Zdecydowaniem należy im się osoby artykuł z opisem poszczególnych atrakcji, na pewno wrzucę go jeszcze w tym tygodniu. Ogromne wrażenie robią nietypowe miejsce do spania, takie jak domek w pniu drzewa czy ziemianka.

Nocleg

Nocowaliśmy w niezwykle uroczym miejscu w Pasiecznikach Małych. Tradycyjny drewniany domek w środku pomieści 7 osób w trzech pokojach. Jest wyremontowany, ale kluczowe, tradycyjne elementy zostały w nim zachowane. Pierwszy raz w życiu obsługiwałam piec oraz kuchnię kaflową (spokojnie, dla wygodnickich jest tez zwykła kuchenka) i sprawiło mi to ogromną frajdę. Wszystko otoczone jest wielkim ogrodem, w którym oprócz domków, rowerków, miejsca na ognisko i ogródka warzywnego znajduje się również bala ogrzewana drewnem. W miejscowości znajduje się zaledwie kilka domków, nie ma tam drogi asfaltowej, zasięg działa tylko w środku, a na podwórko regularnie przychodzą żubry. W gwieździste niebo można się patrzeć bez końca. I właśnie dokładnie o takie miejsca nam chodziło. Podobno niezwykły klimat panuje również jesienią, w trakcie trwania rykowiska. Oczywiście mam w planach to sprawdzić, na pewno jeszcze odwiedzę Podlasie w najbliższym czasie 🙂

Komu polece Podlasie? Każdemu, kto szuka egzotyki kulturowej, malowniczych krajobrazów, kto chce sobie przypomnieć jak wyglądały czasy gdzie nie na każdym rogu są sklepy, bankomaty i dobry internet. Ceny również zachęcają, czasem patrząc na ceny dań z restauracji czy biletów wstępu, łapałam się za głowę. Na wyjeździe towarzysza mi świetna fotograf (a od lat przyjaciółka z jednej klatki), Alka Murat, laureatka m.in. kolosa i paru innych konkursów, także dzięki niej można zobaczyć tutaj takie dobre zdjęcia! Wkradło się również kilka moich, ale myślę, że widać kto robił które 😉

Oczywiście zapraszam do śledzenia na bieżąco mojego profilu na instagramie!

Podlasie

Komentarze

komentarzy