Wyspa Sobieszewska to jedna z dzielnic Gdańska, to także jedna z trzech wysp na polskim wybrzeżu, ale jedyna, która powstała wskutek działań człowieka. Dziś zapraszam Was na krótką relację z rezerwatu „Mewia Łacha”, w którym Wisła spotyka się z Bałtykiem.

Wlot Wisły do Bałtyku

Historia

W XIV i XV wieku przez teren Wyspy przechodził trakt łączący Gdańsk z Królewcem. Były tam dwie duże karczmy, przy których zaczęły tworzyć się osady. Przynależność administracyjna terenu Wyspy Sobieszewskiej zmieniała się wielokrotnie na przestrzeni wieków, najczęściej przechodząc między Prusami a miastem Gdańskiem. Granice ukształtowały dwa ważne wydarzenia: przedarcie się wezbranej po roztopach Wisły przez miejscowość Górki w 1840 r. oraz stworzenie kolejnego ujścia rzeki w 1895 r. Od 1973 roku leży w granicach Gdańska.

Położenie

Rzeka powodowała podtopienia okolicy, w związku z tym zdecydowano się na wykonaniu sztucznego ujścia rzeki. Od tego czasu z każdej strony otoczona jest wodą: od północy wodami Zatoki Gdańskiej, od południa Martwą Wisłą, od wschodu Przekopem Wisły a od zachodu Wisłą Śmiałą.

Wyspa ma niecałe 36km2, w najszerszym miejscu ma ok. 10 km szerokości równoleżnikowej, a w najdłuższym miejscu ok. 6 km długości południkowej. Posiada status obszaru chronionego krajobrazu (1228 ha, w tym 961 ha lasów i 90 ha wód powierzchniowych). Ponadto powstały tutaj dwa rezerwaty ornitologiczne: „Ptasi Raj” oraz „Mewia Łacha”

Mewia Łacha

Rezerwat o powierzchni 150,46 ha składa się z dwóch części – lewobrzeżnej gdańskiej na obszarze Wyspy Sobieszewskiej i większej  po wschodniej stronie Przekopu Wisły. Dziś skupię się na części lewobrzeżnej. Rezerwat chroni miejsca lęgowe różnych gatunków rybitw i siedliska żerowania i odpoczynku ptaków siewkowatych i blaszkodziobych. Nie jestem specem od ornitologii, z punktu widzenia zwykłego spacerowicza mogę powiedzieć, że jest dużo ciekawych ptaków i czuć, że cały rezerwat dosłownie żyje. Dźwięki natury odcinają od cywilizacji, a pomieszanie widoku Wisły, Bałtyku, lasu i plaży jest gwarancją wrażeń. Na trasie jest mały tarasik widokowy. Oprócz ptaków w rezerwacie można wypatrzeć również foki, niestety akurat tym razem ich nie było.

Dojechałam do rezerwatu, wpisując w GPS nazwę Świbno. Tam nie tylko zaczyna się tam ścieżka do rezerwatu, ale jeśli traficie w dobrych godzinach, to spotkacie rybaków. Jest tam mały, kameralny port, jak za dawnych lat. Jeśli ktoś nie jest z okolic nadmorskich i nie zna takich widoków, to zdecydowanie warto zobaczyć! Porty i stare kutry zawsze mają swój unikatowy klimat. Ścieżka zaczyna się dość wąską dróżką przy przekopie Wisły, następnie prowadzi leśnym szlakiem, często mieszając się z plażowym piachem. Pięknie wygląda, ale jak wiadomo, chodzenie po piachu może zmęczyć mniej energicznych 🙂 Wejścia na plaży są numerowane, jeśli kiedyś zastanawialiście się, gdzie jest to numer jeden, to znajdziecie go właśnie na Wyspie Sobieszewskiej.

Mniej więcej w połowie trasy powróciliśmy na szeroką, kamienną groblę przy brzegu i szliśmy nią aż do momentu, gdzie jest zakaz wstępu. Uważajcie tam na siebie, niestety, budowa obiektu jest pochyła i po wpadnięciu do wody, nie ma szans, żeby wrócić na brzeg. Jest to już wlot Wisły do morza, a prąd jest bardzo silny – woda z ogromną prędkością wypycha w głąb morza. Nie ma praktycznie opcji, by się wydostać, miejcie to na uwadze, zwłaszcza jeśli idziecie tam z dziećmi. Po zakończeniu ścieżki i napatrzeniu się na miejsce, w którym Wisła łączy się z morzem, odbijamy w lewo. Za kilka minut znajdujemy się na jednej z najpiękniejszych plaż w Polsce.

Przed nami 11km szerokiego, piaszczystego wybrzeża otulonego wydmami i lasem sosnowym. Z jednego krańca plaży można podziwiać ptaki na niedostępnej dla turystów części rezerwatu, z drugiej strony mamy piękny widok na Gdańsk. Plaże z racji ogromnego terenu są prawie puste, wracam wyjściem numer dwa, po drodze zbierając bursztyny. Nie ma problemu z ich znalezieniem, mimo że jest środek dnia i nie było sztormu. W sprzyjających warunkach na pewno można znaleźć o wiele większe okazy. Po miłym czasie na plaży rozpoczynamy powrót do auta przez sosnowy las. Wspaniała natura i mała ilość spacerowiczów sprawia, że to doskonałe miejsce na spacer w okresie pandemii.

fot.traseo

To jest mniej więcej trasa, jaką zrobiłam, to około 6km. Lekka, przyjemna, ciekawa, jeśli nic Was nie goni, spokojnie możecie zaplanować tam kilka godzin, wliczając siedzenie i piknik na plaży.

Infrastruktura

Wyspa Sobieszewska w ostatnich latach rozwija się bardzo dynamicznie. Widać zmiany w stosunku do tego, co było, turyści mogą korzystać m.in. z nowych ścieżek rowerowych. To wymarzone miejsce do takich wycieczek, zdecydowanie polecam taką opcję, jeśli macie możliwość. Na miejscu jest sporo knajpek, zjecie tam dobre ryby. Niestety, z powodu obecnych warunków nie miałam okazji wpaść, więc nie polecę Wam żadnej konkretnej. Wyspa Sobieszewska to zaledwie kilkanaście minut autem z centrum Gdańska. 12km pięknych, szerokich plaż, unikatowa przyroda, cisza i spokój. To idealne miejsca na weekendowy wypad lub bazę w trakcie zwiedzania Trójmiasta. Jeśli nie zależy Wam na nocnych rozrywkach, to na pewno nie pożałujecie swojego wyboru.

Mewia Łacha

Oczywiście widać ludzie nie stosowali się do przepisu, więc na części plaży został postawiony płot. Na zdjęciu tego nie widać, ale to świetny punkt obserwacyjny.

Mam nadzieję, że Was zachęciłam do odwiedzin rezerwatu „Mewia Łacha”. Za jakiś czas wrzucę podobną relację, z drugiego – Ptasiego Raju.

Oczywiście zapraszam do bieżącego śledzenia mojego konta na INSTAGRAMIE!

Inne atrakcje w okolicy znajdziecie TUTAJ.

Komentarze

komentarzy