Wilczy Szaniec w latach 1941-1944 był kwaterą główną Adolfa Hitlera, w której podejmowano decyzje w sprawie operacji „Barbarossa” – czyli ataku Niemiec na ZSRR. Budowę kwatery rozpoczęto w 1940, miał to być tylko obiekt tymczasowy, ponieważ Niemcy byli pewni szybkiego zwycięstwa, oczywiście jak dziś wiemy, plan nie zakończył się powodzeniem. 

Budowa

Kwatera miała powierzchnię 250 ha i otoczona była polem minowym. Stała załoga „Wilczego Szańca” liczyła 2100-2200 osób m.in. oficerów sztabowych, łączników i innych wojskowych oraz fryzjerów, kucharzy, lekarzy, stenografów, sekretarek itp. Wilczy Szaniec liczył około 80 obiektów o konstrukcji trwałej i około 100 baraków drewnianych. Stropy niektórych z nich miały nawet 8 metrów grubości. Drogi dla samochodów były wykonane z asfaltu, betonu i bruku, a ściany niektórych bunkrów pokryte były tynkiem z domieszką trawy. Dachy budynków, pokryte warstwą ziemi, porastała trawa i młode drzewa. Oczywiście kwatera wyposażona była we wszystkie środki techniczne, energia elektryczna dostarczana była liniami energetycznymi z lokalnej elektrowni, a na wypadek zagrożenia były agregaty prądotwórcze (diesle) oraz baterie akumulatorów. Ogrzewanie było centralne. Obiekt miał własne ujęcie wody oraz osadnik nieczystości. Posiadał bezpośrednie połączenie telefoniczne i radiowe z Berlinem. 20 lipca 1944 Claus von Stauffenberg i Werner von Haeften dokonali tu nieudanego zamachu na życie Hitlera.


Hitler osobiście nadał kwaterze nazwę Wilczy Szaniec (Wolfsschanze). Wykorzystał do tego swój pseudonim Wilk (Wolf) z lat walki, którego używał od 1919 r. Słowo „wilk” znalazło się w nazwach trzech innych kwater Hitlera. Hitler przybył do Wilczego Szańca 24 czerwca 1941 i przebywał w nim z przerwami do 20 listopada 1944. 

PO WOJNIE 

Zapora minowa miała całkowitą długość 10 km oraz szerokość 130 – 150 m. Umieszczono w niej ok. 300 tys. min. Wysadzenia obiektów dokonali saperzy w nocy 24/25 stycznia 1945 po zajęciu przez Armię Czerwoną w dniu 24 stycznia 1945 pobliskiego Węgorzewa. Szacuje się, że na wysadzenie jednego schronu typu ciężkiego zużywano kilka ton trotylu lub melinitu. Według świadków fala uderzeniowa wybuchów spowodowała pękanie szyb w oknach domów odległego o 7 kilometrów Kętrzyna. W kwaterze pozyskiwano różne materiały (rury, kable, kostkę brukową) i wywożono całe baraki m.in. do Warszawy na Jelonki. Baraki z „Wilczego Szańca” służyły jako hotele robotnicze dla budowniczych Pałacu Kultury i Nauki, a później jako akademiki.

Zwiedzanie

Wilczy Szaniec jest oczywiście popularny wśród turystów. Nie są to kameralne bunkry w lesie, które zwiedzicie w spokoju. Wjazd na parking jest płatny, pełen aut i autokarów. Można skorzystać z usług przewodnika – jak ktoś nie zna tematu, to naprawdę polecam. Przewodnik pokaże Wam rzeczy, które zdecydowanie zmienią odbiór i jakość Waszego zwiedzania. Do bunkrów wiedzie wybrukowana ścieżka, a przy każdym z nich znajdują się tablice informacyjne. Oczywiście, do większości z nich obowiązuje zakaz wstępu, ogląda się je z zewnątrz. W kilku budynkach dostępnych dla turystów wystawione są eksponaty. Kilka lat temu można tutaj było postrzelać lub pograć w paintball, dziś idzie to w kierunku muzealnym. Dla mnie schrony są zdecydowanie warte zobaczenia, chociaż bardziej podobały mi się pobliskie Mamerki – oczywiście wrzucę o tym osobną relację. Z pewnością najlepszą opcją jest zobaczeniu obu kompleksów. Obiekt nadaje się do zwiedzania z dzieciakami, osobami niepełnosprawnym i pupilami. Przy wejściu znajduje się restauracja.

Zapraszam do bieżącego śledzenia mojego konta na instagramie.

Inne atrakcje w okolicy znajdziecie TUTAJ.

Komentarze

komentarzy