Nowy Port to jedna z najciekawszych dzielnic w Gdańsku. Legendarna portowa dzielnica, kiedyś słynęła z licznych miejsc uciech dla marynarzy. Karczmy i domy publiczne przez lata były jej znakiem rozpoznawczym, a jej historia liczy lekko ponad 500 lat. W ostatnich latach nazwa Nowy Port budziła skojarzenie głównie z patologią i zaniedbaniem. Jest to bardzo krzywdząca opinia. Zabiorę Was dziś na spacer po tym niezwykłym miejscu, a przekonacie się, że naprawdę warto! Jesteście z Trójmiasta? To doskonały pomysł na kilkugodzinne wyjście. Do Nowego Portu można dojechać tramwajem, autobusem lub autem, spacer zaczyna się od latarni morskiej.

Dawne dzieje

Historia Nowego Portu zaczęła się mniej więcej w XVI wieku. Na pewno istniała tutaj już wtedy osada rybacka. W 1817 Nowy Port został przyłączony do Gdańska, a wcześniej rozwijał się dosyć dynamiczne, chociaż głównie dzięki wojnie handlowej pomiędzy portem w Gdańsku a Prusami. Znajdujący się na terenie dzielnicy port morski stał się drugim portem w mieście. Już w latach 40. XIX wieku do Nowego Portu zaczęła docierać komunikacja publiczna. Już w 1891 roku powstała pierwsza linia tramwajowa, łącząca Nowy Port z Brzeźnem. W 1894 otwarto latarnię morską, która oprócz wskazywania drogi okrętom i samolotom, posiadała kulę czasu umożliwiającą synchronizowanie zegarów. W 1899 w Nowym Porcie powstały Gdańskie Tramwaje Elektryczne, będące filią drezdeńskiego Towarzystwa Akcyjnego Kummer, a 7 lat później dzielnica została skanalizowana. Podczas I wojny światowej port został przekwalifikowany na port wojenny. Dzięki burzliwej historii jest tu dzisiaj co oglądać.

Latarnia Morska

To jedyna prywatna latarnia morska w Polsce. O tej porze roku nie możemy wejść do środka, ponieważ jest dostępna dla zwiedzających tylko od kwietnia do końca września. Budowa obecnej latarni zakończyła się 31 października 1893 roku. W jej sylwetce wielu dopatruje się podobieństwa do najpiękniejszej tego typu budowli Ameryki, nieistniejącej już latarni morskiej w Cleveland. Ośmiokątna wieża ma wysokość 27,3 metra. Latarnia została zbudowana w stylu tzw. gdańskiego renesansu – z czerwonej, wypalanej w wysokiej temperaturze cegły, z cokołem latarni i elementami balkonów wymurowanymi i ozdobionymi płytami z  piaskowca. Na szczycie budowli znajdowała się kula czasu. Dzięki niej nawigatorzy statków mogli dokładnie nastawiać swoje chronometry. Od tego zależało, z jaką dokładnością zostanie określona długość geograficzna położenia statku, gdy był już na otwartym morzu. Jej silne światło widoczne było przy dobrych warunkach pogodowych, aż za Półwyspem Helskim. 

Chociaż legenda mówi, że 1 września 1939 strzałem z okna latarni dano znak żołnierzom znajdującym się na okręcie „Schleswig-Holstein” do rozpoczęcia ostrzału Westerplatte. Z Westerplatte padły dwa strzały armatnie – pierwszy chybił, a drugi był już celny i trafił w budynek latarni. Niestety nie jest to do końca prawda, latarnia brała udział w ostrzale ale nie były to pierwsze strzały. Niemcy oczywiście szybko naprawili ubytek, ale jaśniejsze cegły widoczne na zdjęciu zdradzają dokładne miejsce ostrzału. Po wojnie, w 1947 po drobnej rekonstrukcji latarnia zaczęła funkcjonować ponownie. W 1984 została zamknięta, z powodu otwarcie nowszej. Kupiona przez miłośnika gdańska oraz latarni została odrestaurowana i udostępniona dla zwiedzających w 2004 roku. 1 kwietnia 2008 na szczycie latarni zamontowano zrekonstruowaną Kulę Czasu. Została ona uruchomiona 21 maja 2008, od tego czasu swoim opadaniem wskazuje godziny 12:00, 14:00, 16:00 i 18:00

Nabrzeże Ziółkowskiego

Dosłownie przy samej latarni i Kapitanacie Portu Gdańsk jest Nabrzeże Ziółkowskiego. Ma długość 250 metrów. Do jego budowy użyto starych płyt kamiennych. Klimat dopełniają piękne stylowe latarnie i ławeczki. Uwielbiam dzielnice, w których każdy kamień był świadkiem wielkich wydarzeń, od razu czuć że takie miejsca mają tożsamość. Mogą tutaj cumować niewielkie łodzie, co jest atrakcją dla spacerowiczów. Tadeusz Ziółkowski był wybitnym kapitanem Żeglugi Wielkiej, zamordowanym w Stutthofie. Można tutaj pospacerować, popatrzeć na statki, poczytać tablice informacyjne. Lubię tu przychodzić wieczorami, widok jest wtedy o niebo lepszy. Dobra miejscówa na randkę.

Ulica Rybołowców

Idąc pieszo przez 10 minut, trafimy na ulicę Rybołowców. Przy narożnej kamienicy, na samej górze znajduje się posąg Minerwy, greckiej bogini mądrości. Skierowana w kierunku północno-zachodnim, w stronę portu, miała zapewnić marynarzom szczęśliwy powrót do domu. Jest to obecnie jedna z wizytówek Nowego Portu. Zabudowa w dzielnicy jest bardzo zróżnicowana, w części z nich znajdziemy skromne partnerowi budynki a w części spektakularne kamienice. To jest bardzo krótka i w moim odczuciu jedna z najpiękniejszych uliczek w Gdańsku. Budowle po lewej stronie pochodzą z końca XIX wieku. Niestety lata zaniedbań w tej dzielnicy były bardzo widoczne, mimo wielu strat jakimś cudem doczekały remontu. Brukowana ulica, kolumny, rzeźby, kute elementy poręczy i balkonów odzyskały dawną świetność. Drewniany pomuchel wisi nad drzwiami prawdopodobnie od połowy lat trzydziestych. 15 minut drogi doprowadzi nas to jednej z najbardziej znanych budowli Nowego Portu.

Dwór Fischera

Pierwotnie ulica Rybołowców nosiła nazwę Fischera, na cześć znanego browarnika i filantropa. To właśnie w posiadaniu rodziny Fischerów od 1804 roku znajdował się dworek. Do 1945, kiedy nastąpiło jego zniszczenie, ważono w nim piwo. Po wojnie dworek został przejęty przez państwo. Przez lata był zamieszkany, aż do czasu pożaru w 2014 roku. Od 5 lat stoi tutaj totalnie zaniedbany i kiepsko zabezpieczony. Obawiam się, że tak nie będzie, ale żywię nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto jeszcze go uratuje. Niestety stan techniczny jest tragiczny. Dworek przez lata był rozkradany, mimo licznych interwencji okolicznych mieszkańców i składania zawiadomień do prokuratury, nikt na poważnie nie zainteresował się sprawą. Pewnie jak to zwykle w Gdańsku bywa, spłonie za jakiś czas. 

Chatka Rybacka

Jeszcze rok temu pokazałabym Wam wyjątkową chatkę rybacką, najstarszą tego typu w Gdańsku. Stoi tuż przy Dworze Fishera. Niestety, w tym roku, pomimo opieki konserwatora zabytków nie udało się jej uratować. Jeszcze kilka lat temu była w niezłym stanie, był to dwuizbowy domek wraz z piwnicą. Szkoda, że nikt się o to nie zatroszczył na czas. Miasto wciąż szuka sposobu i inwestora żeby “przywrócić ją do życia” 🙂 Patrząc na jej ruiny wraz z dachem można sobie wyobrazić, jak wyglądała dawna zabudowa w tej okolicy.

Muzeum Sybir Pro Memento

Na tyłach dworku Fishera znajduje się niepozorna brama i bardzo interesujące muzeum. Chociaż istnieje już wiele lat, to całkowity brak reklamy oraz niezbyt trafiona lokalizacja sprawiają, że wiele osób nie ma o nim pojęcia. W sezonie muzeum jest czynne w regularnych godzinach, poza sezonem można się umówić telefonicznie. Muzeum nie jest finansowane przez miasto, prowadzi je organizacja pozarządowa a eksponaty pozyskano w prywatny sposób. Jest to miejsce, w którym można poczytać o zsyłkach Polaków na Sybir i obejrzeć pamiątki od osób, które to przeżyły. To kameralne, lecz bardzo poruszające miejsce, pozwala przybliżyć warunki, w jakich żyli wtedy ludzie. Obowiązkowa lekcja historii dla wszystkich. Na pewno wrócę tu na spokojnie, obejrzeć wszystko jeszcze raz.


Tunel w bunkrach

Eksport piwa z browaru Fischerów był naprawdę ogromny, był to drugi co do wielkości browar w Gdańsku. 300 lat temu w mieście istniało ponad czterysta browarów, a roczna produkcja piwa dochodziła do około ćwierci miliona beczek. Większość z nich szła na eksport. Wokół muzeum znajdują się bunkry ale pierwotnie, w XVIII wieku był to tunel prowadzący aż do portu, transportowano nim beczki na statki. Zaskoczę Was, ale tunel jest w świetnym stanie i jeśli znajdzie się sponsor, który pomoże go uporządkować, a potrzeba jeszcze opróżnić kilka ton śmieci, to prawdopodobnie będzie dostępny dla zwiedzających. Niesamowite prawda?

Twierdza Wisłoujście

Wychodząc na główną ulicę, znajdujecie się na tzw. Nabrzeżu Zbożowym skąd roztacza się widok na Twierdzę Wisłoujście. Dziś nie ma możliwości przedostania się tam w trakcie spaceru, w sezonie kursują tutaj wodne tramwaje którymi można dostać się również na Westerplatte, ale o tym za tydzień 🙂

Perła Bałtyku

Jak wiadomo, po wysiłku każdy robi się głodny. Istniejąca od lat Perła Bałtyku jest dobrze znaną knajpką w Gdańsku. Dziś w świetnie wpasuje się w hipsterskie trendy, z tym że ona jest taka od zawsze. Domowe jedzenie, unikatowy wystrój, niskie ceny – bardzo polecam wpaść tu coś zjeść. To miejsce z wyjątkowym klimatem. Bywamy tu regularnie całą rodziną.

Gdańsk

Otwieram malutki cykl na ciekawe spacery po Gdańsku. Oczywiście z racji tego, że to moje rodzinne miasto to mam nadzieję podrzucić Wam parę pomysłów. Następnym razem zabiorę Was do Twierdzy Wisłoujście, na Westerplatte, Szaniec Mewi oraz Placówkę Port. Mam nadzieję, że kogoś zainspirowałam, żeby wybrał w wolny dzień właśnie Nowy Port! Polecam te trasę, zarówno mieszkańcom jak i turystom. Chociaż czasem mamy wokół siebie prawdziwe perełki, to nawet o tym nie wiemy. Dobrze znacie swoje okolice?

Inne atrakcje województwa Pomorskiego znajdziecie oczywiście TUTAJ.

Komentarze

komentarzy