Wpadki podróżnicze zdarzają się każdemu. Kiedyś wspomniałam coś o swoich na instastory i wywiązały się ciekawe rozmowy. Macie na koncie jakieś wyjątkowe sytuacje? Spóźnienia? Zapominalstwo? Dziś przytoczę Wam kilka moich, teraz patrzę na nie z dystansem. Budzą we mnie uśmiech, wtedy jednak stres był spory. 

Zostawiona walizka z białym proszkiem

Tajlandia 2018 to był dla nas wyjątkowy wyjazd. Nie dość, że udało nam się zebrać fajną ekipę znajomych, to lecieliśmy z 5 latkiem i rocznym synem. Odpowiadaliśmy w jakiś sposób za naszych przyjaciół, więc staraliśmy się nie zaliczyć żadnej wpadki i ogarniać. Ostatni dzień spędzaliśmy w Bangkoku, mieszkaliśmy tuż przy Khao San Road. Wszystko było trochę na wariackich papierach. Poszliśmy kupować pamiątki, mój mąż wymyślił sobie, że chce jeszcze zrobić tatuaż, potem ekspresowe pakowanie na ostatnią chwilę, bez składania, kombinowania – wrzuciliśmy tak jak jak leżało. Pospiesznie szliśmy na busa jadącego na lotnisko, mieliśmy ze sobą sporo do zabrania – swoje bagaże, wózek… Nasz starszy syn miał swoją ukochaną, charakterystyczną walizkę.

Niestety jakimś cudem zapomnieliśmy o niej, a jej brak zauważyliśmy dopiero na lotnisku. Nie było żadnej szansy na powrót, zaczęliśmy więc chwytać się innych źródeł odzyskania jej. Pierwszą i najbardziej logiczną był kontakt z hotelem – niestety pomimo zapewnień, nikt walizki nie szukał 🙂 Kto podróżuje z dziećmi, może sobie wyobrazić ten dramat jaki się u nas zadział 🙂 W dodatku w walizce były jego ukochane pamiątki. Po nieudanym kontakcie z hotelem, mąż napisał do studia tatuażu, w którym robił dziarę. Pan okazał się pomocny, znalazł walizkę i odniósł do recepcji, niestety hotel i tak nic z tym nie zrobił.

Postanowiliśmy poszukać pomocy na facebooku. Najpierw wśród znajomych, niestety nikt akurat nie wybierał się w te rejony. Potem wpadliśmy na pomysł, żeby poszukać w różnych grupach o podróżach. Zgłosił się do nas pan Szymon, który zaoferował, że przy okazji swojego pobytu w tym hotelu zabierze walizkę do Polski. W komentarzach zrobiła się burza; że tak nie wolno, że mogą być narkotyki, że to podejrzana sprawa. Nie muszę chyba mówić, co mógł sobie pomyśleć nasz wybawca, jak otworzył walizkę i zobaczył w niej to…

Na szczęście było to zwykle mleko w proszku naszego roczniaka. Walizka szczęśliwie dotarła do Polski i trafiła w ręce właściciela. Jeszcze raz dziękujemy 🙂 Swoją drogą, wiecie że to nasza najbardziej żywotna walizka w historii? Kilka lat latania i jako jedyna się nie rozpadła!

Zgubiony bilet lotniczy

Kilka lat temu z mężem i trzyletnim synem pierwszy raz polecieliśmy na daleką wyprawę. Wszystko ogarniałam sama, jednak duże lotniska nigdy nie wzbudzały we mnie pozytywnych odczuć – łatwo się tam gubiłam i wolałam mieć zapas czasu, mimo że wszystko zwykle robię na ostatnią chwilę. Po pełnym wrażeń wyjeździe stawiliśmy się na czas na lotnisku w Bangkoku. Czekał nas długi powrót do domu: Bangkok-Pekin-Wiedeń-Barcelona-Gdańsk. Były dość spore kolejki i czas się kurczył, na szczęście udało się wszystko przejść. Mąż nudził się stojąc w kolejce i całą drogą grał na telefonie. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy na ostatniej bramce okazało się, że zgubił gdzieś mój bilet.

Myślałam że nie będzie to problem, bo byłam już odprawiona i miałam dokumenty, niestety obsługa powiedziała, że nie ma szans na wejście na pokład w takiej sytuacji i mam kilkanaście minut na ogarnięcie nowego biletu, inaczej oni sami, a mi przepadną również kolejne loty, bo była to trasa łączona. Byłam totalnie spanikowana, musiałam wrócić na sam początek lotniska, wyrobić tam nowy bilet i wrócić. Udało się w ostatniej chwili, od tego czasu w sumie nie mam aż stresu na lotniskach, bo wiem że wszystko można ogarnąć no i sama zawsze trzymam swój bilet. 

Bilety kupione na inny miesiąc

Na nasz drugi wyjazd do Tajlandii, kupowaliśmy bilety dla wszystkich znajomych. Jakiś czas później, w trakcie wizyty u nas kolejne osoby zadeklarowały chęć wyjazdu. Bilety były jeszcze w dobrej cenie, więc na szybko męczyłam męża, żeby je zarezerwował. Przeklikał. Poszliśmy razem na kolacje do restauracji, szwagierka bardzo chciała, żeby wydrukować dla niej te bilety. Z niedowierzaniem zobaczyliśmy że zamiast na styczeń, kupił je na grudzień… Od rezerwacji minęła godzina, mieliśmy nadzieję, że uda się to jeszcze odkręcić. Niestety, w qatar airways nie było opcji anulowania lub bezpłatnej zmiany terminu… od tego czasu sprawdzamy wszystko po dwa razy 😉

Błędne daty noclegów

Na ten sam wyjazd rezerwowaliśmy oczywiście również noclegi. Z racji że część osób zadeklarowała się później, po kupnie biletów przeklikiwaliśmy dla nich dodatkowe noclegi. Mój mąż (w sumie pisząc ten tekst zwróciłam uwagę że on odpowiada za większość wtop, no ale wliczam je już w rodzinne 😉 zerknął na rozpiskę dat i dla jednej z par zarezerwował w każdym miejscu noclegowym o jedną noc za mało. Pomylił się w obliczeniach. We wszystkich miejscach oprócz jednego udało się naprawić ten błąd. Na szczęście, w tym w którym nie mogliśmy zrobić tego online, udało się to stacjonarnie, po przyjeździe.

wpadki

Odpowiednie obuwie

Jeśli myślicie, że potraficie podróżować na luzie, pakować się w bagaż podręczny i ogarniać małą ilością rzeczy to pamiętajcie o jednym. Niestety, jak już się zorientujecie w trakcie pobytu na mikrowyspie, że japonki nie są idealnymi butami do chodzenia po dżungli, może być za późno za zakup innych 😉 No i pamiętacie że słońce w niektórych miejscach zachodzi wyjątkowo szybko, łódka która miała Was zabrać do hotelu, nie zgarnie Was z powodu odpływu, a powrót w totalnych ciemnościach przez dżunglę należy do niemałych wyzwań…

Na szczęście uczymy się na błędach i wpadki nie powtórzyły sie. Teraz nasze wyjazdy są nieco lepiej zorganizowane 🙂

Inne nasze wyjazdy w świat znajdziecie oczywiście TUTAJ.

Komentarze

komentarzy