Karpacz to bardzo popularny kierunek, o który często mnie pytacie. Zdecydowanie jest to jeden z najciekawszych regionów w Polsce, miałam okazje spędzić tam ostatnio 4 bardzo intensywne dni i przygotowałam Wam kilka fajnych miejsc w okolicy. Oczywiście wiadomo, że główną atrakcję są góry, ale na tym wyjeździe skupiłam się na innych miejscach. Dolny Śląsk mogłabym zwiedzać tygodniami, na pewno czeka mnie tam jeszcze sporo wizyt. Miejsca, które przygotowałam, są tak do godzinki drogi autem od Karpacza.

Zamek Bolczów

To miejsce, które wygląda wręcz nierealnie, jak fragment scenografii filmowej. Historia zamku w Rudawach Janowickich sięga aż XIV wieku. Jego urok tkwi głównie w tym, że część jego ścian stanowią granitowe formacje skalne, to unikatowe połączenie tworzy niezwykły klimat. Niestety, historia nie była dla niego łaskawa. Już w XV wieku zamek uległ ziszczeniu w wyniku wojen. Po stu latach został odbudowany, jednak radość nie trwała długo. W 1645 roku obiekt został zajęty przez Szwedów, którzy opuszczając zamek w grudniu tego roku, podpalili go i od tego czasu pozostaje ruiną. Obiekt od początku przyciągał turystów, w XIX wieku funkcjonowała w nim nawet karczma. Obecnie nic tam nie ma, a wstęp jest wolny. Auto należy zaparkować w Janowicach Wielkich, ja stałam akurat przy sklepie Dino. Droga do zamku to około 30 minut, nie jest trudna, ale podejście jest dosyć strome, jest też trochę błota.

Kopalnia Uranu Podgórze

Uran w Polsce to tajemnicza i trudna historia. W kopalniach przy pomocy robotników przymusowych wydobywano uran, który następnie był transportowany do ZSRR w celu badań nad bronią atomową. Wszystko odbywało się w ścisłej tajemnicy. Niestety, warunki były fatalne, nie przestrzegano żadnych zasad BHP, a pracownicy często nie mieli świadomości na temat tego, co wydobywają. Wiele osób straciło życie, zarówno wskutek chorób, jak i wypadków. W Kowarach znajdują się dwie kopalnie, ja polecam Podgórze. Karpacz jest zaledwie 15 minut autem od tego miejsca, naprawdę warto się wybrać.

Do kopalni dojedziecie bez problemu według ustawień w GPS, nie zwracajcie uwagi na fałszywe informacje o tym, że jest zamknięta – to działania konkurencji. Szkoda, że zamiast współpracować przy tych niezwykłych obiektach, jest tutaj niezdrowa rywalizacja. Kopalnia Podgórze to bardzo surowa trasa, bez zbędnych efektów multimedialnych. Zwiedzanie z przewodnikiem trwa około godziny, przejdziecie tam całą trasę i poznacie mnóstwo ciekawostek. Okolica jest piękna, warto zatrzymać się tam na dłuższy spacer. Na miejscu dostępna jest mała gastronomia, można też kupić pamiątki. Co ciekawe, nie ma tam chińskich produktów a regionalne rzeczy, dawno się z tym nie spotkałam.

Zamek Chojnik

To kolejna perełka ukryta w niezwykłym krajobrazie, na szczycie wzgórza Chojnik. Od południowo-wschodniej strony znajduje się 150-metrowe urwisko opadające do tzw. Piekielnej Doliny, co robi ogromne wrażenie. Warownia znajduje się na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, trzeba więc zapłacić za wstęp na teren parku i osobno za zwiedzanie. Wybudowano go w XIV wieku. W 1675 roku w zamek trafił piorun, od tego czasu pozostaje w ruinie. Już w XIX wieku przyciągał turystów, funkcjonowało tutaj nawet schronisko. Droga z parkingu zajmuje około 40 minut.

Dziki Wodospad w Karpaczu

Robi wrażenie i jest łatwo dostępny, bo znajduje się przy samej ulicy. Wbrew nazwie nie jest to dzieło natury, a człowieka. To zapora zbudowana w 1915 roku na niepozornej rzece, Łomnicy. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na niebezpieczną, ale ze względu na duży spadek – 927 metrów na długości około 19 km powodowała powodzie w okolicy. Zapora działa do dziś i jest atrakcją dla turystów. W ciągu dnia są tutaj tłumy, najlepiej wybrać się z samego rana, wejście jest bezpłatne.

Zakręt Śmierci

To fragment jednej z najpiękniejszych tras samochodowych w Polsce. Już sam Karpacz był miły dla oka, jak ruszyłam do Świeradowa-Zdroju to cieszyłam się każdym przejechanym kilometrem. Zakręt znajduje się na wysokości 775 m n.p.m. dokładnie pomiędzy Szklarską Porębą a Świeradowem-Zdrojem. Jego łuk ma prawie 180°. Droga powstała w latach 1935-37. Wraz z budową drogi powstały chodniki minerskie, które miały służyć do ewentualnego wysadzenia drogi w powietrze. Obecna nazwa tego zakrętu pochodzi od licznych wypadków samochodowych. Od 2020 jest tam platforma widokowa, z której można podziwiać te niezwykłą panoramę.

Karkonoskie Tajemnice

Karkonosze to mnóstwo legend i tajemnic. Kilka lat temu zebrano je w jednym miejscu i stworzono rewelacyjne muzeum – Karkonoskie Tajemnice, które zostało wybrane przez National Geographic za jeden z nowych 7 cudów Polski. Dla mnie to obowiązkowy punkt wizyty w Karkonoszach, polecam i dzieciom i dorosłym! Cała wystawa jest mocno interaktywna, ale została zrobiona przez artystów. Marzę o tym, żeby każdy region tak dbał o swoje tradycje.

Tor Saneczkowy

Wiem, że może wiek już nie ten, ale ja kocham takie atrakcje. Tor saneczkowy w Karpaczu to już kultowe miejsce, do którego zawsze są kolejki. Na szczęście wszystko odbywa się to bardzo sprawnie, więc nie ma co się zrażać i warto poczekać. Cały tor ma długość 1430 m, do wyboru są dwie trasy. Alpine Coaster ma więcej wiraży, a maksymalna prędkość to 35 km/h. Warto od razu kupić karnet na kilka zjazdów, bo jest niedosyt. W trakcie zjazdu robione jest pamiątkowe zdjęcie, które można kupić za 20 zł.

Wieża widokowa w Krynicy-Zdrój

To atrakcja, która budzi skrajne opinie. Dla jednych to nowoczesny obiekt, dla innych wieża szpecąca krajobraz. SkyWalk działa 2021 i przyciąga tłumy turystów. Kładka ma długość 850 metrów, a wznosi się na wysokość 62 metrów. Dodatkowymi atrakcjami poza widokami jest szklany taras, na którym można zrobić sobie zdjęcie, pajęcze sieci i sznurowana kropla. Na pewno można tam poczuć adrenalinę, jednak kolejki były takie, że zdecydowałam się tylko na zjeżdżalnie o długości 105 metrów. Zjazd jest przyjemny, ale nie hardcowowy. Dostępny jest już od 120 cm wzrostu. Bilet normalny na wieżę to koszt 49 zł, zjeżdżalnia z góry jest dodatkowo płatna 10 zł. Najbliższy parking to koszt 30 zł, samo podejście do wieży jest strome i może być ciężkie dla osób z wózkami, można obok kas wykupić przejazd busem.

Wodospad Podgórnej

To trzeci pod względem wysokości wodospad w Karkonoszach. Na pewno nie jest tak popularny jak np. Kamieńczyk, ale i tak przyciąga tłumy. Jest popularny przede wszystkim wśród morsów, którzy mogą tutaj legalnie pływać przez cały rok. Z parkingu idzie się tutaj zaledwie kilka minut, a wstęp jest bezpłatny.

Muzeum Skarbów Ziemi Juna

To filia większej placówki, która znajduje się w Szklarskiej Porębie. Byłam zaskoczona, bo wstęp jest bezpłatny. Na ekspozycji znajdują się ciekawostki geologiczne z całego świata. Na mnie zrobiło duże wrażenie, aż ciężko uwierzyć, że minerały i kamienie szlachetne to dzieło natury. Z ogromną uwagą czytałam opisy, jest też duża kolekcja z Polski i to właśnie ona zaciekawiła mnie najbardziej, w ciemno obstawiałabym, że to eksponaty z drugiego końca globu.

Gdzie zjeść?

Śniadania i kolacje jadłam w hotelu, a że były genialne to nie korzystałam za dużo z lokalnej gastronomi. Udałam się na obiad do restauracji najczęściej polecanej mi przez czytelników – Sowiduch Browar i Restauracja. Nie było trudno do niej trafić, bo jest w samym centrum. Oczywiście gusta kulinarne są różne, ale myślę, że tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Rustykalne wnętrza nawiązują do licznych legend związanych z Karkonoszami. W karcie króluje kuchnia regionalna, obowiązkowo należy wypić również ważony na miejscu browar.

Nocleg

Spałam w doskonałym hotelu Green Mountain Karpacz. Wiele osób polecało mi go jako najlepszy hotel rodzinny. Muszę przyznać, że faktycznie wcześniej nie spotkałam się z tak bogatą ofertą pod kątem atrakcji. Oczywiście, o samym obiekcie zrobię jeszcze osobny wpis, ale zanim go wrzucę, to opiszę w kilku zdaniach. Hotel jest przy samym szlaku na Śnieżkę, którą można podziwiać z okien pokoi. Jest tam spora strefa SPA ze wspaniałymi saunami, do dyspozycji są trzy baseny w tym jeden dziecięcy, a w sezonie dodatkowo działa otwarty basen. Na szczęście, jest zachowana równowaga – dzieci mogą korzystać z basenu tylko do godziny 21. Wieczorem można odpocząć w ciszy. Śniadanie i obiadokolacje podawane są w formie bufetu, rano można miło rozpocząć dzień od lampki prosseco. Wieczorem w barze relaksowałam się przy muzyce na żywo przy najlepszych drinkach, jakie miałam okazje pić w polskich hotelach.

Oczywiście, zapraszam do obserwowania moich przygód na bieżąco na INSTAGRAMIE.

Jeśli szukasz innych miejsc, polecam moją książkę, która jest bestsellerem empiku.