Okolice Jastrzębiej Góry to dla mnie synonim pięknych, dzikich krajobrazów. To doskonała lokalizacja, ponieważ jest blisko atrakcji półwyspu helskiego, a jednocześnie można delektować się tam dziką przyrodą, spacerować po klifach, wąwozach i plaży. W sezonie bije rekordy popularności, a w pozostałych porach roku można tutaj szukać ukojenia. Jastrzębia Góra była jednym z pierwszych kierunków, jakie wybrałam na weekendowy wyjazd, nie myśląc jeszcze wtedy, że kiedyś stanie się to moją największą pasją.

Dwie latarnie w Rozewiu

Wielu z nas było uczonych, że najdalej wysuniętym punktem na północ Polski jest przylądek Rozewie. Pewnie sporo osób się zdziwi, że ta informacja jest już nieaktualna. Sama byłam o tym przekonana, aż kiedyś szukałam ciekawostek i nie mogłam uwierzyć, jak przeczytałam, że jest inaczej. Po pomiarach w 2010 roku okazało się, że dalej wysunięty punkt znajduje się w sąsiedniej Jastgrzębiej-Górze. Wizytówką Rozewia jest zabytkowa latarnia morska. Zdziwiłam się, jak po drodze do niej minęłam budynek, wyglądający jak typowa latarnia. Sprawa szybko się wyjaśniła i była dla mnie niezłym zaskoczeniem. Na miejscu znajdują się dwie latarnie, stara i nowa, a ich rozróżnienie wcale nie było proste. Dlaczego? „Stara latarnia” została wybudowana w 1822 roku, przeszła dwie duże modernizacje w latach 1910 i 1978 roku. „Nowa latarnia” została uruchomiona w 1875 i do 1910 funkcjonowała równocześnie ze „starą latarnią” rozewską. Została wyłączona z eksploatacji w 1910 roku po modernizacji „starej”, którą wyposażono w światło elektryczne. Latarnia morska Rozewie ma największy zasięg nominalny ze wszystkich latarń polskiego wybrzeża, a można ją zwiedzać w sezonie, od maja do października. Na odwiedzających czeka tam muzeum latarnictwa. 

Z jej powstaniem wiąże się legenda o rozbitym szwedzkim okręcie. Katastrofę przeżyła jedynie córka kapitana, która przez resztę życia rozpalała ogniska. Miał to być znak dla innych marynarzy, aby nikt inny nie powtórzył jej smutnego losu. Po jej śmierci wybudowano latarnię, która do dziś chroni statki. Nie jest to jedyna legenda związana z tą okolicą, a kolejna również dotyczy statku i ważnego wydarzenia historycznego. 

Wąwóz, którym przechodził król

Lisi Jar to wąwóz znajdujący się na granicy Rozewia i Jastrzębiej-Góry. Wejść można do niego zarówno z głównej drogi jak i podczas spaceru na plaży. Ja zdecydowanie polecam pierwszą opcje, bo widok jest spektakularny. Momentami jest głęboki na prawie 50 metrów, a jego zbocza pokrywają ponad stuletnie buki i ogromne paprocie. Jesienią jest tu zjawiskowo, przemierzając ścieżkę, nie sposób oderwać wzroku od setek kolorowych liści. Sam wąwóz jest dość krótki, bo ma zaledwie 350 metrów, kiedyś podobno miał 10 km, ale został wchłonięty przez morze. Na końcu stoi drewniana rzeźba króla Zygmunta III Wazy, który według legendy wylądował w tym wąwozie po nieudanej wyprawie po szwedzki tron. Dochodząc do krańca, obserwowałam jeden z najpiękniejszych widoków na polskim wybrzeżu. To magiczny moment, w którym z lasu szerokim przejściem wychodzimy na piaszczystą plażę otoczoną klifami. Wiem, że plaże w Jastrzębiej-Górze są bardzo różnorodne, od piaszczystych po kamieniste, ale ten fragment jest moim ulubionym. To niesamowite, że na tak małym terenie można zobaczyć tak wiele, to raj dla fotografów. Po takim spacerze warto zobaczyć ten widok z innej perspektywy. 

Właściwa Gwiazda Północy 

To właśnie najdalej wysunięty na północ punkt w Polsce. Spacerując, nie da się go przegapić. Na szczycie klifu, przy okazałym punkcie widokowym znajduje się kamienny pomnik z informacją o nowych pomiarach. Za nim rozpościera się widok, przy którym zrobiłam sobie przerwę i żałowałam, że muszę jechać dalej, bo mogłabym wpatrywać się w niego godzinami. Jesienią morze ma wyjątkowo piękne kolory, prezentuje się lepiej niż w wakacje, ponieważ nic w nim nie kwitnie. Z punktu widokowego można zejść na plażę, a do góry wrócić wąwozem lub jednymi z najdłuższych schodów na polskim wybrzeżu.

Hotel z widokiem na morze

Wybierając się na urlop do tak popularnej miejscowości, warto skupić się na poszukiwaniu odpowiedniego noclegu. Oczywiście, kryteria to subiektywna sprawa, ja stawiam na bliskość morza, basen i dobre wyżywienie – tego mi potrzeba na urlopie. Hotel Szafir w Jastrzębiej Górze to nowoczesny obiekt, który już swoim kolorowym wyglądem przywodzi na myśl morze. Oczywiście, jego atutem jest lokalizacja, która pozwala spacerem w ciągu kilku minut znaleźć się na jednej z najpiękniejszych plaż w Polsce. Na urlopie często szukamy czegoś więcej, a tutaj możemy poddać się kompleksowej regeneracji i zrelaksować. Goście mogą korzystać z basenu, nowych gabinetów w strefie SPA czy groty solnej. Na dachu znajduje się bar z widokiem na morze. Na miejscu jest 45 pokoi, do dyspozycji są również apartamenty idealne na wypady rodzinne czy w gronie znajomych. Po takiej dawce odpoczynku jedyne, o czym jeszcze można marzyć to wartościowy posiłek. Na szczęście, jest w czym wybierać, o czym sama miałam okazję przekonać.

Restauracja Lazurowa 

W stylowym wnętrzu można zaplanować prawdziwą ucztę. Wybór dań jest naprawdę duży, a menu zaskakuje różnorodnością. Widać, że szef kuchni stawia na sezonowe dania, jesienią można więc raczyć się kremem z dyni, rozgrzewającą zupą rybną czy gęsiną. W takich miejscach zawsze sprawdzam regionalne dania. Karta jest długa, kilka dobrych minut zastanawiałam się co wybrać. Na przystawkę zdecydowałam się na tatar z piklowanego śledzia. Wbrew pozorom, ciężko znaleźć restaurację, która podaje śledzie w takiej formie. Często tatar rybny robiony jest z łososia, a zdecydowanie polecam spróbować go w innej formie, na pewno nie pożałujecie, bo był doskonały. Wybór dania głównego był wyzwaniem, zdecydowałam się w końcu na golonkę z dzika, które również nie jest często spotykana. Restauracja dba jednak o wszystkich klientów, a do wyboru jest również szeroka karta dań wegetariańskich. Moja przyjaciółka, z którą często podróżuje nie je mięsa, ciężko nam znaleźć restauracje, która trafi w nasze gusta, a tutaj się to udało. Jeśli wybieracie się na jednodniowy wypad, koniecznie wpadnijcie tu po spacerze!

Willa Vinci 

Nie każdy jest wielbicielem hotelowych kompleksów. Osobiście wybieram różne noclegi, czasem mam ochotę na odpoczynek w hotelu pełnym atrakcji, a po intensywnej pracy lubię się wyciszyć w kameralnych obiektach. Na szczęście, obecnie na rynku jest tyle obiektów, że możemy bez problemu dopasować coś do swoich preferencji. Chociaż willa wygląda niczym zabytkowy dwór, powstała w 2009 roku. To wyjątkowy dom wakacyjny, dla osób ceniących bliski kontakt z naturą. Zachwyci Was nie tylko bliskość morza, ale i całe otoczenie, latem pełne owoców, a jesienią grzybów ukrytych tuż przy budynku. Idealnym dopełnieniem pobytu będą wieczorne seanse w saunie na wyłączność. To kierunek dla miłośników wypoczynku w stylu slow.

Złoto Bałtyku 

Damroka Jantar to pracownia bursztynu w pobliskim Władysławowie. Odwiedziłam już sporo miejsc związanych z bursztynami, od najnowocześniejszych placówek po te najmniejsze znajdujące się w turystycznych miejscowościach. W żadnej z nich nie dowiedziałam się tak wiele, jak w trakcie jednej wizyty w tym niepozornym miejscu. Właściciel to prawdziwy pasjonat, który pokazuje i tłumaczy cały proces obróbki bursztynu, a jego prace zdobią domy na całym świecie. Zobaczycie tutaj bursztyn w różnych formach, od surowych brył, przez pył aż po finalne wyroby. Opowiedział mi o legendach, współczesnych technikach poszukiwań i obróbki, o których nie miałam pojęcia. Obejrzałam nawet magiczne sztuczki z użyciem pyłu bursztynowego. Jeśli szukacie ciekawostek i prawdziwych dzieł sztuki, to lepiej nie traficie. A że bursztyn ma również właściwości zdrowotne, to na pewno dobrze na tym wyjdziecie. Warto zaplanować wizytę wcześniej, bo może uda Wam się złapać na warsztaty.

Wybierając się do Jastrzębiej Góry, szukamy przede wszystkim kojącej natury. Dzięki dobrze rozwiniętej, ale nienachalnej infrastrukturze można tutaj kompleksowo odpocząć i sporo zobaczyć. 

Artykuł powstał we współpracy z pomorskie-prestige, z którym od kilku miesięcy odkrywam dla Was ciekawe miejsca z Pomorza.

Oczywiście, zapraszam do bieżącego śledzenia moich podróży na INSTAGRAMIE.